Błyszczące od tłuszczu dłonie kojarzą mi się z dziadkiem. To jest taki typowy wiejski lipiec. Powietrze się lepi do mordy, strumyk nieopodal domu prawie już wysechł, pod mostkiem nie ma nawet przesiadujących tam zwykle raków, z łąk coś brzęczy i lekko szumi, to taki jeden, zwarty koncert na druty...
Mówi się, że naukowcy nie potrzebują pieniędzy. No albo dobra – potrzebują, bo w rytmie grantozy i punktozy, jaka toczy polską naukę nie chodzi wszak o to, że nie zrobi się jakichś badań jak nie ma hajsiwa, a raczej o to, że te badania i tak się zrobi. A,...
Tak jak obiecywałem, jest wpis krewetkowy. Przyszedł mi do głowy z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ostatnio zdarza mi się pogryzać krewetki, po drugie – kiedyś odbyłem przynajmniej trzy dłuższe rozmowy na temat tzw. owoców morza z przyjaciółką (hej, Aili) i tego, że albo śmierdzą albo gumowate albo dupowate...
To jest pościk niejako na zamówienie pt. „gdzie robić zakupy spożywcze w Warszawie, żeby nie dostać wścieklizny”? , na który w zasadzie mógłbym odpowiedzieć jednym zdaniem (na Mirowskiej), ale sprytna osoba zamawiająca zapytała z przekąsem, czy ja serio jestem w stanie obejść cały bazarek koło Mirowskiej. No niby tak,...
Wybaczcie ten festyniarski rym, ale czasem człowiek musi. No więc (zaczynam zdanie od „no więc”, taki jestem odważny): śniadanie. Bezpośrednim impulsem do napisania tego wpisu był dawny fejsowy komentarz kolegi, który stwierdził, że jakby miał jadać takie śniadania jak ja, to by nie wyrobił. Owszem, mam już całą serię...
Nie wszyscy wiedzą jednakowoż co to za otwór i czemu inny. Nie ukrywam, że bezpośrednią inspiracją do wpisu jest tekst z Wyborczej (a w zasadzie Wysokich Obcasów), w którym to – w niezwykle zmanierowany stylistycznie sposób – autorka artykułu kreśli zapatrywania kulinarne pewnego polskiego pisarza, Jacka Dehnela. Nie zamierzam...
Czyli moje krótkie refleksje na temat Jutuba i różnorakich filmików kulinarnych, które na tymże jutubie czasem oglądam. Dlaczego w ogóle jutub? Przyznam, że w tym przypadku jako medium telewizja jest znacznie lepsza niż papier. A internetowa forma telewizji jest jeszcze lepsza niż telewizja tradycyjna głównie ze względu na możliwości...
Jest dziś wyjątkowo zimno, więc chowam do kieszeni moje niemięsne ambicje. Grunt to słuchać własnych flaków – gdy jest ciepło, mój organizm z mięsa akceptuje tylko krewetki albo jakieś takie inne morskie badziewia. A gdy nagle bierze chłód, mózg automatycznie przechodzi w tryb zimy i, jakbym był w...
Piwne modżajto to wynalazek dość szalony, ale strasznie mi się spodobał, po tym jak zupełnie przypadkowo zamówiłem go w jednej z krakowskich knajpek – Botanice. Botanika ma zresztą absolutnie zajebisty deser pod kruszonką ale to osobna historia. Dzisiaj o modżajto. Tradycyjnie mojito robi się oczywiście z rumu, konkretnie typu...
Z elegią jest ten problem, że – jak 99% rzeczy – jest idealnie zarzynana w liceum, głównie przez omawianie Baczyńskiego. A w okolicach czasów, kiedy mazano po murach „Romanes eunt domus” elegie były tematycznie nie tylko epitafiami, ale pojawiały się związane też i z miłością, i – co dla...
…i córko, i matko, i kochanko, i babciu i ze studiów koleżanko. Naprawdę długo zastanawiałem się jak ująć, nawet w propedeutyczne ramy, wpis o tzw. wódce na myszach. Konkretnie i rzetelnie, acz z nutką humoru i nonszalancji, błyskając wiedzą celebryckiej proweniencji, wziętą z Wikipedii i Youtube? No błagam. To może...
Gdy tylko, czytelnicy kochani, zaczniecie mówić o rabarbarze, przygotujcie się na obowiązkową tyradę na temat szczawianów wapnia, kwasu szczawiowego oraz generalnie poglądu, że co jak co ale rabarbar jest jak Korred z powieści Sapkowskiego; podaję usłużnie stosowny cytat:
Jedno o niem da się powiedzieć – wredny jest niemożebnie. Taki z...
Mam pewien problem z Markiem Bieńczykiem. Lubię jego felietony w „Kuchni”, dialogi, wreszcie – jestem w trakcie jego „Książki twarzy”, która dostała NIKE w 2012 roku. To niezła literatura, świetne, mocno erudycyjne eseje i szkice na tematy różne, w tym – alkohol. Ale zanim przejdziemy do alkoholu, mój problem....
Szekspir, a konkretnie wypowiedź niejakiej Julii, pojawia się tu nie bez powodu. Szekspir bowiem będzie leitmotivem przy trzech następnych wpisach, bo konkretne gąszcze postanowiłem podzielić już na osobne posty. I sam cytat też nam gra z dzisiejszym tematem – bo cóż to jest gąszcz?
W wielkim świecie powiemy, że to...
Jak już ostatnio pisałem, czas na gąszcze. Więcej o tychże znajdziecie w poprzednim wpisie – gdyby ktoś był leniwy, klika na podświetlone słowa, które właśnie czyta. O mojej interpretacji filozofii gąszczu (ha, jak to dumnie brzmi!) pisałem też ostatnio, ale tu przy okazji kolejnego wpisu dodam kilka rzeczy. Pierwszy...
Drugi gąszcz, znowu Szekspir i staropolszczyzna. Ten cytat jest mocno przewrotny. Pochodzi ze sztuki znanej wielu, wielu osobom, głównie przez to (jeśli te osoby nie czytają Szekspira na co dzień), że w jednej z ekranizacji zagrał Leonardo DiCaprio. Tak tak, „Romeo i Julia” to sztuka, której popkultura zrobiła z...
„Come come Lavinia; look, thy foes are bound”, mówi rzymski generał Tytus Andronikus. Dziś – wreszcie – trzeci gąszcz staropolski, koniec chimkowej wyprawy przeciw Gotom (czyt. sesji zimowej…), która nie obyła się bez ofiar, no i powrót na łono Kuchni Cynicznej. Kolejny i ostatni już gąszcz to w pewnym...
To nie tak. Bałkany dały wiele, wiele dobrego, ale do ajvaru mam specyficzny, wręcz osobisty, by nie rzec erotyczny stosunek. Uwielbiam ajvar. Mogę go żreć na słoiki, na kontenery, na wywrotki, co tam chcecie. To bałkańskie mazidło po prostu nie ma sobie równych. Ajvar sklepowy jest stosunkowo drogi i...
Wybaczcie, ale zdjęcie robione kartoflem właśnie tak wygląda. Nic nie poradzę, że to miks chaosu z przestworzy, Cthulhu i czegoś wręcz niewypowiadalnego. Taki lajf. Ale zapewniam, żarełko pyszne, tylko może nie najpiękniej wygląda na smarkfonowym zdjęciu. No dobrze, ale jak je konkretnie zrobić, te polędwiczki nieszczęsne?
To jest tak naprawdę okropecznie...
Pierwszy wpis z tagiem #NPTD czyli Nie Próbujcie Tego w Domu. 😉
Jak wiecie, ostatnio non stop siedzę przy kuchni tej co bardziej z daleka, a konkretnie z daleka na wschodzie. Wreszcie, wracając z uczelni, zachciało mi się ruszyć zad i kupić butelkę oleju, takiego zwykłego, rzepakowego. Po co? Ano...
To będzie króciutki wpis, bo tak naprawdę chodzi mi o to, by nie pisać za każdym razem przy kolejnych kanapkach, jak robić sos tysiąca wysp. Oczywiście, tak, możecie go kupić w sklepie, ale zawsze fajniej zrobić to samemu. Zwłaszcza, że sos ten to nie coca-cola, że nie ogarniecie składników...
Najczęściej zadawanym pytaniem, jeśli chodzi o sos balsamiczny, jest w internetach „will it damage lungs?”. Coś w tym jest, bo jak wczoraj miałem grać w „Overwatch”, ale wzięło mnie na naleśniki (zrobiłem 25), to potem nabrałem smaka na sos balsamiczny. Robi się go bardzo prosto, bo to po prostu...
Z sałatką „Cezar” jest podobnie jak z pierdyliardem innych dań – wiele wariacji, nikt prawie nie pamięta skąd się toto wzięło i czemu w pierwotnym przepisie nie ma tylu pyszności. Ot, ewolucje kuchenne. Dzisiaj proponuję Cezara już zmodyfikowanego, ale zaraz się dowiecie skąd pochodzi Cezar i dlaczego w tagach...
Serbia kojarzy mi się wyłącznie dobrze, aczkolwiek ekstremalnie. Serbska restauracja w Warszawie „Mały Belgrad” serwuje pyszne jedzenie, a i w ogromnych porcjach. Dwie poznane studentki także stanowią pewne ekstremum. 😉 Do tego dochodzi naturalnie „Srpski Film”, o którym nie ma co mówić, bo trzeba go obejrzeć. No i te...
Tę sałatkę nazwałem roboczo (wybaczcie, że nie będzie tego w tytule ;)) „koperek FUCK YEAH!”. Jak widzicie, od czterech dni znowu nie było aktualizacji, ale poza obowiązkami innymi niż kuchnia, po prostu nie mam mózgu. Temperatura w Warszawie oscyluje wokół „łamanie praw człowieka” a „going postal”. Jakoś akurat nie...
Z Mikołajem Rejem jest podobnie jak z wieloma klasykami literatury – wszyscy znają, nikt nie czytał. A co gorsza, Rej pojawia się w programie szkolnym, więc możemy być pewni że jest odpowiednio zarżnięty i wykastrowany (podobnie jak Mickiewicz, Słowacki, oraz np. Gombrowicz, który wielkim pisarzem był). Dopóki ktoś sam...
Ostrzegam wrażliwych – stylistyka podobna jak w przepisie na czekoladową mysz, rodem z „Dziecka Rosemary”. A diaboliczne głównie dlatego, że robione o czwartej nad ranem, oraz że są czarne jak szatańska dusza. O tym, że są diabolicznie dobre nawet nie mówię. To przepis w pewien sposób zastępczy, chciałem wam...
No i patrzcie, jedyna słodka tarta, w dodatku daleko po terminie. Ale nic to, bo w tarcie znajduje się mój ulubiony (albo przynajmniej ten z podium) typ alkoholu, czyli whisky. Whisky zasługuje w ogóle na osobny wpis, ale to jest insza inszość. Tu w przepisie podaję „whisky” jako typ,...
Z cyklu „wymyśl coś nowego i starego na szybko”. Od kiedy kupiłem sobie formy do tartaletek, strasznie fajnie jest robić z tych samych proporcji kilka „ciastek” zamiast ogromniastą tartę, z którą potem jest problem, jeśli trzeba to przewieźć w ramach „KC Catering” 😉 na jakąś imprezę. Co prawda tartaletki...
Pierwszy przepis w nowym roku będzie bardzo lapidarny, tak jak i tytuł. Bo i cóż mówić o brownie? Można wiele rzeczy powiedzieć, żonglować wysublimowanymi metaforami, wzdychać, ciskać w przestrzeń onomatopeje i wykrzyknienia, ale tak naprawdę żadne słowa nie oddadzą geniuszu tego ciasta, które przecież w większości składa się z zakalca....
Jak stali czytelnicy wiedzą, ja naprawdę rzadko robię coś słodkiego. Może nie do końca jest tak, że moje ulubione słodycze to salceson i kaszanka, ale o ile lubię się nażreć czegoś deserowego, to już robić – niekoniecznie. Pastéis de Nata to akurat zupełny przypadek. Pomyślałem, że raz mi nie zaszkodzi, dawno...
Taki dzisiaj ładny dzień, że przypomniałem sobie o rzeczy, którą robiłem całkiem niedawno. Lody z bananów. Celowo nie nazywam ich „wegańskimi” ani jakkolwiek inaczej, bo uważam, że to uzurpowanie sobie żywności dla jakiejś ideologii. Co z tym zrobicie, wasza sprawa. Faktem pozostaje, że lody z bananów są przepyszne i...
Zorientowałem się właśnie, że nie mam na blogu takiego odsyłacza, czyli bazowego przepisu na naleśniki. Parę różnych mutacji już robiłem, ale żeby mieć wewnętrzny link… trzeba naprawić ten błąd. Na początek szczypta historii – naleśniki nauczyłem się robić od babci, przy czym babcia, jak porządna kuchenna faszystka, robiła to...
Tak, wiem. Pół roku mnie tu nie było. Cóż, warto zatem szybko streścić, co u mnie, zanim przejdziemy do przepisu. Po pierwsze, obroniłem się – jestę magistrę, moja praca dotyczyła polskiego przepisu kulinarnego w XVI wieku. Być może będzie wydrukowana. Poza tym dalej choruję na depresję i totalnie odechciało...
Mam małą komórkę społeczną, idąc w górę po drzewie genealogicznym. Na święta jeżdżę do rodziców. Pewnie jakiś nygusiak z Ursynowa, co to rodzice na furze pod Warszawę zjechali, powiedziałby, że jestem „słokiem”, chociaż jest trochę na odwrót – jak tylko pojadę do rodziny, to oni zaprzęgają mnie, żeby im...
To „a” w tytule powinno być z akcentem tak w ogóle…
Zima i zima ciągle, nie odpuszcza, trzyma, więc człowieka bierze na coś gorętszego niż zazwyczaj. Takim oto sposobem przypomniałem sobie, że jedna z moich największych miłości, czyli kuchnia węgierska na blogu jest tu prawie nie ruszona. Trzeba ten błąd...
Kwiliłem i płakałem, gdy siorbałem ten pyszny sos chrzanowy łychą prosto z gara. Tak właśnie było. Bo taki był dobry. Dziś, jak nietrudno się domyślić, danie tzw. polskie. Tzw. no bo z kuchnią polską ma w sumie sporo wspólnego, ale ja mam zboczenie zawodowe i kuchnia polska to tak...
Sesja idzie moi drodzy i to wielkimi krokami. Jeden egzamin już mam z głowy, ale w najbliższych dniach czekają mnie dwa kolejne plus masa tekstu do napisania w pracy. Ale jako że wróciłem na blogaska z zapasem nowych sił, nie chcę Was tu zostawiać samotnie, więc tym razem przepis...
Tak naprawdę w tym przepisie istotne będzie bardziej jajko, które robiłem pierwszy raz w życiu (i od razu mi się udało, taki jestem fajny :P), niż to, że jest jakaś tam soba. Swoją drogą, skoro już zebrałem dupsko, żeby pisać na bloga, od razu informuję, że tu jest baaaaardzo...
Udaję, że nic się nie stało, że nie było kwartalnej przerwy w prowadzeniu bloga, że nie miałem pewnych sporych problemów życiowych, że z magisterką wszystko A-OK, i w ogóle całe życie jest usłane różami i fantastyczne jak pierdnięcie motylka na fiołkowym klombiku. Dlatego też dzisiaj zaproponuję wam makaron soba...
Najczęściej czytane:
Kaczka na różne sposoby – inspiracje i przepisy
Kaczka na różne sposoby – kulinarna podróż przez smaki i aromaty! W tym artykule dowiesz się, jak przygotować soczystą kaczkę w różnych wariacjach smakowych. Znajdziesz również proste i pyszne przepisy na potrawy z kaczką. Czas na kulinarne inspiracje! #kuchniapolska #przepisy #kaczka

























































