Zdziczały królik

 Glosa. Właścicielka nowego mieszkania, które wynajmujem zostawiła w zamrażarce polędwiczki królicze. Zapytana, co z nimi, stwierdziła, że ona nie mogła by zjeść zamordowanego zwierzęcia, więc możemy sobie mięsko wziąć. Niżej podpisany starał się ukryć wyszczerz i od razu zaczął kombinować co by tu można z tego królika zmontować. Z dzieciństwa królik kojarzył mi się niestety nieciekawie – niewiele mięsa na nodze, a jak już to jakieś takie łykowate i ohydne. Chciałem też, zobaczywszy MEGA zająca w kabackim lesie, żeby ten królik był bardziej „na dziko”. Z pomocą przyszła niezawodna strona państwa Adamczewskich. Kto czytuje „Politykę”, ten wie o co chodzi. Stąd, królik na dziko wg tamtego przepisu. Podaję źródło, bo tym razem naprawdę niewiele zmieniłem. Dalej…

Żurek od Chimka

 Z żurkiem sprawa ma się podobnie do opisywanego przeze mnie kiedyś spaghetti carbonara. W każdym domu robi się go inaczej, w dodatku czasem występują różnice i pomyłki regionalne, bowiem podobne do żuru są także i barszcz biały i zalewajka (o tym indziej ;)). Dzisiaj zatem żurek przekazany mi przez rodziców i babcię, odpowiednio dostosowany pod moje potrzeby. Dalej…

Pomerdołówka

Nie tak dawno wspominałem o tym, że to przy przyjaciołach machamy naszym kulinarnym fiutem, zaś kobiety zawsze docenią to, co robimy. Sąd ten podtrzymuję, ale nieznacznie modyfikuję. Otóż owszem – przed kolegami trzeba pokazać, wiecie… Przepiórcze jaja w szafranowym sosie, jak ja to mówię. A dla naszej ukochanej, nawet jeśli robimy coś ordynarnie prostego, gotujemy ze znacznie większą dozą miłości.

Po parapetówce mojej żony in spe (w nadziei, nie przy nadziei! ;)) został nam prawie kilogram świeżych pomidorów. Znając jej zwyczaje, doszedłem do wniosku, że niedługo nie będą już takie świeże, a w dodatku zakwitną nie w ten sposób co trzeba. Stąd – mój osobisty przepis na pomerdołówkę, w dość spartańskich kamieniczno-grochowskich klimatach. I dość heretycki, bo ja rzadko zupy robię… Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...