Kazamaty kulinarnej percepcji, czyli czemu nie wychodzi nam x, y, z, na przykład beszamel

Oto wpis, w którym Chimek trochę opowiada o tym jak czytać i krytycznie patrzeć na przepisy, jak fajnie jest podchodzić do kuchni w stylu zen, oraz jak to najważniejsza jest praktyka i ciągła nauka. A na końcu podaje przepis na beszamel. Dalej…

Cha Siu Bao (???) mocniejsze niż zwykle

 Będzie troszkę znaczków dzisiaj. Cha Siu Bao (???) to literalnie „bułki z pieczoną wieprzowiną”. Samo baozi (??) to bułka gotowana na parze. Ale! Zaraz zaraz, bo te bao (tak mówią na nie Chińczycy w skrócie) wcale nie muszą być parowane. W przeważającej większości tak się dzieje, jednakże czasem pojawia się ich pieczona wersja (?, kao). I takie też postanowiłem zrobić, bo mnie trochę czas gonił. Dalej…

Frittata z suszonymi pomidorami, naturalnie w stylu zen

 Frittata jak frittata, wiadomo że chodzi tu o cudowną Narcię, która właśnie wygląda przez okno. 😉 Świetna rzecz na śniadanie, jeśli akuratnie obrzydła nam jajecznica, albo po prostu mamy ochotę na coś, co nie będzie tak upierdliwe jak omlet. Kiedyś pisałem o frittacie, jednakże był to inny  eon oraz geometria (koniecznie nieeuklidesowa). Ostatnio mam potworne parcie na suszone pomidory. Nie wiem czemu, ale dzień bez kilku takowych to po prostu czas stracony. Przy okazji – frittata jest świetnym daniem, jeśli akurat „wyszło” nam z domu pieczywo, a niekoniecznie mamy ochotę nastawiać ciasto na nową porcję bułek. Bo np. rano to możemy tylko kląć na czym świat stoi idąc w kierunku pierwszej kawy. A frittata prosta, pożywna, dobra, no czego chcieć więcej? Dalej…

Pomidorowa w duchu zen / Zen tomato soup

  Taki drobny żarcik. Istotę filozofii zen poznałem wtedy, gdy na pewnym spotkaniu w Warszawie Mistrz Kaisen podpisywał mi swoją książkę. Byłem zakatarzony, obsmarkany i kaszlący (wtedy jeszcze jako niewolnik papierosków). Mistrz spojrzał krytycznie, po czym napisał mi dedykację „Joachimowi coś tam cośtam, no i dużo zdrowia”. A potem tuszem maźnął wewnętrzną stronę okładki. No i taka jest właśnie ta pomidorówka – stworzona na potrzebę chwili, zapisuję ją tylko dlatego, że jestem w sumie dość próżny i licze na głaski i zachwyty. 😛

Ok, this one needs a little explanation. I’ve experienced the essence of zen at a meeting in Warsaw. Kaisen R?shi was signing his book for me. I had a flu, cough and all sorts of nasty things (including cough that originated from smoking cigarettes). Kaisen R?shi looked at me, critically, and then wrote „To Joachim yada yada blah blah, and stay in good health”. And then he smeared something with black ink on the inner cover. So that’s how we’re gonna do this tomato soup – made by, in and for the moment, for the time being. I’m writing this down only because I’m a little vain and I like all these facebook&comment „whoa”s and „yay”s. 😛 Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...