Carbonade Flamande Chimkande

Galia est omnis divisa in partes tres, quarum unam incolunt Belgae…

I tak dalej, tak pisał wiadomy wódz (a śpiewał Jacek Kaczmarski). Z kuchnią belgijską jest troszkę tak, że dopóki nie poszukamy, nie znajdziemy. Włochy – atakują na każdym kroku i jak mówi się teraz makaron, ktoś odpowiada „pasta”. Za co ja biję w twarz, także nie polecam mówić przy mnie „pasta” na polskie, 4-jajeczne siekane nitki. Tak samo Francja kojarzy się z wieloma rzeczami (tak, croissanty i żabie udka, ech… ;)), w tym z frytkami.

Cała Francja?

O, nie, jest taka mała… Ekhm. Belgia. Dalej…

Jajecznica obłąkanego

 Ta jajecznica to potrzeba chwili, a także panicznego opróżnania lodówki. Przyznaję, że przez moment obawiałem się, co z niej wyjdzie, ale – zapewniam – smak jest genialny. Niemniej jednak na pierwszy rzut oka, w życiu bym nie pomyślał o takich składnikach. Ale co innego, kiedy rzucam się w twórczym obłędzie w kuchni. Zwłaszcza, jeśli nie wiem co zrobić z resztą zalewy olejowej po suszonych pomidorach. A wylać szkoda – w końcu to dobre, i aromatyczne. No i szaleję, szaleję, i potem takie coś… Do dzieła! Dalej…

Lekko dzika potrawka z kurczaka z grzybami

 Czasem zastanawiam się czemu ja tak lubię wszelkie jednogarnkowe sprawy. Z rozbawieniem z reguły kontstatuję, że chodzi o postapokalipsę. Jak już ziemia zakwitnie słonecznikami Prometeusza, to gotowanie na ognisku będzie najbardziej sensownym wyborem przygotowania potraw. A cóż może być lepszego od potrawki? Potrawka to takie żarełko że momentalnie kojarzy mi się z biwakiem, siedzeniem przy kręgu, popiołem na gaciach i oczywiście bulgoczącym kociołkiem na ogniu.

Poniższa potrawka to oczywiście rzecz robiona w domowych pieleszach, z wyborem mięska i tak dalej. Ale od razu przywodzi na myśl Bory Tucholskie i gotowanie na ogniu przy jeziorze Długim. Mniam…
Dalej…

Sezon na kurki tym razem otwiera bruschetta

 Bruschetta to, z grubsza, taka fajna włoska przystawka. Chlebek smarujemy oliwą i czosnkiem, grillujemy i kładziemy na to (w wersji w miarę tradycyjnej) siekaninę z pomidorów i ogórków. Można dawać szynkę, można salami, można tak naprawdę tysiące rzeczy. Jako że dzisiaj na warszawskim bazarku Szembeka cudem i rzutem na taśmę dorwałem trochę kurek, czas rozpocząć sezon. Jutro będą gnocchi (KOPYTKA! ;)), a dzisiaj – tak lekko, bruschetta z kurkami i jednym z moich ulubionych zestawów zielska. Dalej…

Mince&Tatties czyli odrobina Szkocji na Mokotowie

 Jakoś podczas przeglądania fejsbukowych albumów ze zdjęciami trafiłem na ten z naszej wycieczki do znajomych w Edynburgu. Język mi momentalnie do tyłka uciekł, jak sobie przypomniałem Glenfiddicha 18yo, haddock&chips z „jes jest vinegar jes” niewyobrażalną ilością octu oraz naturalnie haggisa. Co prawda ze zrobieniem w Polsce haggisa byłby mały problem, ale pomyślałem – a, poszukam czegoś bardziej szkockiego niż angielskiego (Anglicy jak wiadomo, w przeciwieństwie do Szkotów, nie mają duszy :P). Po nieco przydługim dywagowaniu nad tymi i owymi daniami w końcu stwierdziłem, że zaraz mi sklep zamkną, zatem wystarczy mince&tatties, a właściwie mince&chips, bo Lud się zbuntował i chciał frytki koniecznie zamiast tatties, czyli tłuczonych ziemniaków. No to co to jest to mince? A-a-a… Już tłumaczę. Dalej…

Medaliony indycze w gruszkach i sosie serowym

To jest danie z kategorii „nawet kawaler nie będzie miał problemu”. 😉 Potrzeba niewiele, robimy szybciutko, filozofia w tym żadna, a zatem… Do dzieła! Dalej…

Nieznośna lekkość kuciaka

 Nieznośna lekkość kuciaka to kwintesencja kuchni NaWinie. I proszę się nie zrażać tym dość kontrowersyjnym zdjęciem. Kuciak to dokładnie ten moment, kiedy masz coś tam w lodówce, parę otwartych torebek z przyprawami, no i trzeba zjeść porządny obiad. Ten kuciak to znowu taki lekki nie był, i obiad też nie powstał w 10 minut, ale generalnie nie chodzi o szybko, a o dobrze.  No, ale dość już gadania, do roboty! Dalej…

Musaka, czyli „proste a dziwi”

 Musaka to przykład dania, które pokazuje jak kuchnia ochoczo przyjmuje wszelkie działania militarne, zmiany terytorialne czy tę niebywałą zdolność ludzi do mordowania innych z własnego gatunku. Gdy pojedziemy do Grecji – musaka. Gdy wpadniemy do Serbii czy Bułgarii – musaka. To może Turcja? Musaka. Prawda jest taka, że gdyby pod Wiedniem Jan III Sobieski nie spuścił łomotu Turkom zatrzymując tym samym ich europejski walec, kto wie – może dzisiaj też byśmy mówili, że musaka to nasza narodowa potrawa. No, ale dość tego gadania o historii, bo się głodny robię. Zatem – do dzieła! Dalej…

Roladki schabowe wypchane serem i cebulą

 Co by tu nie gadać, schabik dobra rzecz. Zwłaszcza, gdy schabik od teściowej darowany. Jak widać żyję, zatem proszę tu nie pokpiwać. Co ze schabem można zrobić? Wiela rzeczy, ale mnie coś naszło na roladki. Nakląłem się co moje, ale wyszły tak, że próba kontrolna wciągnęła tyłkiem prześcieradło. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...