Las Tortillas Heisenberg

 Niech was nie zwiedzie dodający Chimek, przepis jest Wolanda, tylko Woland jest taki buntowniczy i nie chce sobie założyć konta. 😛

Współlokator mój, zwany sKotem, wysłał mi ostatnio SMSa: „Co dziś na obiad? Bo mnie od tego Breaking Bad naszło na meksykańskie żarcie…” Stąd właśnie mój pomysł: nie jest to może uberfusion tortilla z plot twistem, ale oprócz nieruchomości moich meksykańskich specjałów, a raczej prostych texmexów, czyli kurczaka, papryki i kukurydzy, zawiera coś niestandardowego. A mianowicie, Salsa Heisenberg. Dalej…

Weterynaryjny wrap na osłodę

 Moi drodzy – dzisiaj poniedziałek (dum dum dummmm). Wszyscy go nienawidzą, łącznie z Ludem. Otóż Lud dzisiaj ma od rana trzy godziny chirurgii koni, gdzie stoi non stop i słucha o pierdołach, albo robi inne pierdoły. Spóźnić się nie można, wystać trzeba. Koszmar. Niestety, nie wszystkie przedmioty na weterynarii to takie wypasy jak parazytologia (mniam), czy wszelkie tzw. „paty” (Lud nie przepada za patami, ale ja owszem tak).

Pomyślałem, że zamiast planowanego Kapitana Falafela po prostu zrobię coś, co lubi. Osłoda przybrała dość dosłowny wymiar, bo dawno już nie jadłem kuciaka w miodzie. Stąd – megaprosty pomysł na wrap z lekko słodką nutką. Tym razem na zdjęciu podziwiacie nie tyle żarcie (bo wiadomo jak wygląda wrap na litość bogów), ale kolejnego chimkowego kota, czyli Narcię. Narcia, która ma tu swój debiut, to w metryce Narkolepsja i ma także inne ksywki: Massive Dynamic, Nina Sharp oraz Narciolot. Odpowiedź na pytanie dlaczego ma takie przydomki można znaleźć mniej więcej o trzeciej nad ranem, kiedy człowiek chce spać. W ciągu dnia oczywiście przesypia wszystko na parapecie. Dalej…

Jajeczna rakietnica

 Jak wiecie (to raczej z rozmów fejsowych ;)) ostatnio zakochałem się we wszelkich „flatbread”. Dlatego też jak tylko mam okazję, myślę sobie o kolejnych mutacjach żarełka z yufką, naszymi podpłomykami, czy choćby – w sumie ulubioną (bo najbardziej różnorodną) tortillą. Tym razem rzecz śniadaniowa (oszukuję, bo zjadłem na późną kolację ;)). Tortilla z mocno zestaloną jajecznicą, pieczarkami, nieśmiertelnym „pomidor&ogórek” oraz kapką jogurtu. Bardzo odświeża, jak nas czeka nocne pisanie. Dalej…

Überfusion tortilla z plot twistem

 Plot twist pojawia się od razu. W tej tortilli, na którą przepis zaraz przeczytacie, nie ma nic dziwnego poza moim chwilowym obłędem kulinarnym. Czego tu nie ma – za sos robi coś a la tzatziki, farsz to kurczak w fajnej marynacie, papryka, pieczarki i cebule. Do tego jajko na twardo pokrojone „ósemki” i żółty ser. Ale nie o to chodzi. Ten wpis to takie preludium do megapoważnego tematu, którym zajmę się w jednej z następnych not. W skrócie: samowystarczalność. To przerażające (ale i fascynujące zarazem) jak kurewsko drogie są pszenne tortille w sklepie (od 8 do nawet 20 zł za 5-6 placków), a jak łatwo je wykonać. Także możecie spokojnie olać farsz, ale jeśli tylko macie patelnię z nie zdartym jeszcze teflonem, gorąco namawiam was do robienia własnych tortilli. Zajmuje to czasu tyle co nic, kosztuje 10x mniej, zaś radość – niewymierzalna i bezcenna. Zapraszam! Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...