Las Tortillas Heisenberg

 Niech was nie zwiedzie dodający Chimek, przepis jest Wolanda, tylko Woland jest taki buntowniczy i nie chce sobie założyć konta. 😛

Współlokator mój, zwany sKotem, wysłał mi ostatnio SMSa: „Co dziś na obiad? Bo mnie od tego Breaking Bad naszło na meksykańskie żarcie…” Stąd właśnie mój pomysł: nie jest to może uberfusion tortilla z plot twistem, ale oprócz nieruchomości moich meksykańskich specjałów, a raczej prostych texmexów, czyli kurczaka, papryki i kukurydzy, zawiera coś niestandardowego. A mianowicie, Salsa Heisenberg. Dalej…

Überfusion tortilla z plot twistem

 Plot twist pojawia się od razu. W tej tortilli, na którą przepis zaraz przeczytacie, nie ma nic dziwnego poza moim chwilowym obłędem kulinarnym. Czego tu nie ma – za sos robi coś a la tzatziki, farsz to kurczak w fajnej marynacie, papryka, pieczarki i cebule. Do tego jajko na twardo pokrojone „ósemki” i żółty ser. Ale nie o to chodzi. Ten wpis to takie preludium do megapoważnego tematu, którym zajmę się w jednej z następnych not. W skrócie: samowystarczalność. To przerażające (ale i fascynujące zarazem) jak kurewsko drogie są pszenne tortille w sklepie (od 8 do nawet 20 zł za 5-6 placków), a jak łatwo je wykonać. Także możecie spokojnie olać farsz, ale jeśli tylko macie patelnię z nie zdartym jeszcze teflonem, gorąco namawiam was do robienia własnych tortilli. Zajmuje to czasu tyle co nic, kosztuje 10x mniej, zaś radość – niewymierzalna i bezcenna. Zapraszam! Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...