Za co zabija Kanadyjczyk, czyli Poutine

 Od razu muszę z przykrością stwierdzić – poniższe Poutine nie jest prawdziwym Trve Grim Canadian Poutine. To prawdziwe robi się z hmmm… powiedzmy, że czegoś a la twaróg po serze Cheddar (hint: cheese curd). Niestety tego w Polsce nie dostaniemy. Natomiast dostaniemy ser Gouda, a smak jest dość podobny, łagodny (choć nie ma tego piszczenia na zębach). Czym jest Poutine? To typowy heartstopper – kanadyjski fast-food, który podobno jest obdarzony dwoma uczuciami jednocześnie – miłością i obrzydzeniem. Jak to ktoś od nich powiedział:

Jedynymi ludźmi którzy nie zjedzą Poutine są ludzie na diecie

Poutine to kanadyjskie dobro narodowe, a przy okazji jedna z potraw, którą zażerałem się w biednym i smutnym dzieciństwie, nie wiedząc że gdzieś po drugiej stronie świata ludzie urządzają zawody w jej pożeraniu. Ale – do rzeczy! Dalej…

Stefánia szelet

 Brzmi srogo, ale nic się nie bójcie – to coś na kształt znanego nam klopsa. Stefánia szelet to była ciekawa wyprawa kulinarna. Przyznam się wam, że najlepiej jazdę w stylu „znajdź nową potrawę” uskuteczniam za pomocą angielskiej wikipedii, poczynając wikiwalka od „regional/global cuisines”. Trzeba przyznać, że o ile polska – wiadomo, to angielska wiki pod tym względem jest po prostu kolosem. Ale czasem nie ma wszystkich potraw, a zwłaszcza tych mniej popularnych – stąd moje zainteresowanie stefánia szelet. Ale nawet jeśli nie znamy węgierskiego, to przecież jest translator google (uch), fantazja, wykształcenie lingwistyczne oraz niewątpliwy talent do języków. 😉 Przyznam też, że gdy już w kwestii tego przepisu pozostało niewiele tajemnic, okazało się że nie różni się stefánia szelet zbytnio od naszego klopsa… Dlatego też, o czym niektóre węgierskie blogi zapominały – podbiłem czym trzeba, by było bardziej madziarsko. Do dzieła! Dalej…

Mince&Tatties czyli odrobina Szkocji na Mokotowie

 Jakoś podczas przeglądania fejsbukowych albumów ze zdjęciami trafiłem na ten z naszej wycieczki do znajomych w Edynburgu. Język mi momentalnie do tyłka uciekł, jak sobie przypomniałem Glenfiddicha 18yo, haddock&chips z „jes jest vinegar jes” niewyobrażalną ilością octu oraz naturalnie haggisa. Co prawda ze zrobieniem w Polsce haggisa byłby mały problem, ale pomyślałem – a, poszukam czegoś bardziej szkockiego niż angielskiego (Anglicy jak wiadomo, w przeciwieństwie do Szkotów, nie mają duszy :P). Po nieco przydługim dywagowaniu nad tymi i owymi daniami w końcu stwierdziłem, że zaraz mi sklep zamkną, zatem wystarczy mince&tatties, a właściwie mince&chips, bo Lud się zbuntował i chciał frytki koniecznie zamiast tatties, czyli tłuczonych ziemniaków. No to co to jest to mince? A-a-a… Już tłumaczę. Dalej…

Teh Ultimate BBQ Sauce

Wpis ten dedykuję nowemu padawanowi na ścieżce kulinarnej, Tomkowi Tincowi – życzymy wszyscy wielu sukcesów. 😉

Czym jest sos BBQ (Barbecue)? Jak nietrudno się domyślić, to generalnie sos do grillowania. Myliłby się jednak ten, kto pomyśli, że sos to sos. Co stan to inny – jedne ostrzejsze, inne łagodne, część na musztardzie, część nawet i na majonezie (sic!). Są słodkie, są pikantne, wędzone, ciemne, jasne, rzadkie, gęste – aż głowa może rozboleć. No, to teraz przejdźmy do mojego. W tajnych laboratoriach, gdzie przekraczamy barierę światów równoległych powstał „teh ultimate bbq sauce”. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...