Sos lazurowy z suszonymi pomidorami

 Na obrazku poglądowym, wyjątkowo upiornym, bo robionym niestety w nocy, towarzyszą mu placki ziemniaczane. Sos ten jest potwornie prosty, a gwarantuję, że od razu wam posmakuje. Minęły te czasy, kiedy Polska była potentatem w dziedzinie sosów, minęły lata wirtuozerii, minął wiek, gdzie upieczenie mięsa czy znajomość kuchni była niczym wobec robienia dobrych bulionów i sosów. No, ale nie uciekajmy w krainę sentymentu. Lazur czeka.
Dalej…

Las Tortillas Heisenberg

 Niech was nie zwiedzie dodający Chimek, przepis jest Wolanda, tylko Woland jest taki buntowniczy i nie chce sobie założyć konta. 😛

Współlokator mój, zwany sKotem, wysłał mi ostatnio SMSa: „Co dziś na obiad? Bo mnie od tego Breaking Bad naszło na meksykańskie żarcie…” Stąd właśnie mój pomysł: nie jest to może uberfusion tortilla z plot twistem, ale oprócz nieruchomości moich meksykańskich specjałów, a raczej prostych texmexów, czyli kurczaka, papryki i kukurydzy, zawiera coś niestandardowego. A mianowicie, Salsa Heisenberg. Dalej…

Lazurowy ryż / Azure rice

 Lazurowy ryż to typowe danie „zrobiłem przypadkiem”. Wtedy kiedy albo nie masz pomysłu na to, co zrobić na obiad, albo masz pewien zestaw produktów w lodówce, a dupa jest zbyt ciężka by ją ruszyć do sklepu (ew. sklep jest zamknięty). Jak się okazało, lazurowy ryż podbił podniebienia Ludu (bo moje się nie liczy), zatem na stałe wchodzi w moje tzw. pokazówki, zajmując zaszczytne miejsce obok Mafe. Jest to też kategoria, którą nazywam „proste&zajebiste”.

Ok, so Azure Rice is a dish that was, as many others, made by accident. 😉 It’s the type when you either have no idea what is going to impress The Crowd or you have fixed set of ingredients in the fridge (and you’re too lazy to move your ass to the grocery). So! As it turned out my azure rice quickly gained its fair place amongst my greatest creations (including e.g. Mafe). Azure Rice falls into „simple&awesome” category. Before we’ll get to work. Why Azure? Because in Poland we have rather nice equivalent of Roquefort cheese, which is simply called „Lazur” (Azure). It’s made from the very same fungus, penicillium roqueforti, it’s just not made in that one freakin’ cave in France. 😉 Now, shall we? 😉 Dalej…

Boczniaki na lazurowym sosie [PL/ENG]

 Wyobraźcie sobie, że przepis będzie dwujęzyczny. To eksperyment, którego zasad pozwolę sobie chwilowo nie tłumaczyć. Do rzeczy. Bardzo lubię boczniaki. Nie potrafię też od jakiegoś czasu żyć bez sosu na bazie sera Lazur, czyli polskiej wersji Roqueforta. Dodajcie dwa i dwa i wychodzi nam pyszne i proste danie w sam raz na leniwe piątkowe popołudnie. Dlaczego akurat na serze pleśniowym? Bo sosów śmietanowych do grzybów jest milion i prędzej czy później dojdziemy do wniosku, że to potwornie nudne. 😉

 

Well, imagine that – this recipe will be in two languages. It’s an experiment and I’m not going to explain why on earth I translated this snack. Ok, let’s get to the point. I just adore pleutoruses. Lately I couldn’t live without a cheese sauce based on „Lazur” cheese either (Lazur is simply a polish version of Roquefort cheese). Add this up and we got nice and easy dish that is perfect for lazy friday afternoon. Why on mould cheese? Well, there are millions of sour cream based sauces. Sooner or later we would find them booooring. 😉 Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...