Lekko dzika potrawka z kurczaka z grzybami

 Czasem zastanawiam się czemu ja tak lubię wszelkie jednogarnkowe sprawy. Z rozbawieniem z reguły kontstatuję, że chodzi o postapokalipsę. Jak już ziemia zakwitnie słonecznikami Prometeusza, to gotowanie na ognisku będzie najbardziej sensownym wyborem przygotowania potraw. A cóż może być lepszego od potrawki? Potrawka to takie żarełko że momentalnie kojarzy mi się z biwakiem, siedzeniem przy kręgu, popiołem na gaciach i oczywiście bulgoczącym kociołkiem na ogniu.

Poniższa potrawka to oczywiście rzecz robiona w domowych pieleszach, z wyborem mięska i tak dalej. Ale od razu przywodzi na myśl Bory Tucholskie i gotowanie na ogniu przy jeziorze Długim. Mniam…
Dalej…

ĘĄ krewetki w winie z liczi i sosie maślano-rozmarynowym

 Z winem z liczi to jest dość miła historia, aczkolwiek z lekkim sad endem. Wino z liczi pierwszy raz spróbowałem w zeszłym roku, gdy dostałem je z okazji urodzin i dostania się na warszawską sinologię. Problem z sinologią (która jest wspaniałym kierunkiem – jeden rocznik jest wielkości grupy na filozofii czy polonistyce…) był niestety taki, że mimo wszechogarniającego „AWESOME!” czynsz sam się nie zapłacił. Musiałem z niej zrezygnować na rzecz innych projektów, czego żałuję, bo tamte projekty parę miesięcy później były warte funt kłaków. 😉 Ale życie idzie dalej, a wino z liczi nadal tak samo wali po pysku mocnym i zdecydowanym smakiem. Jest to zupełnie inny typ alkoholu niż te nasze europejskie winiacze.

Obiecane krewetki zaś, poza samym winkiem, unurzane są w maśle z masą rozmarynu. To tego tagliatelle i stary Mokotów znów zapełnia się karetkami wożącymi omdlałych z rozkoszy testerów. 😉 Dalej…

Sezon na kurki tym razem otwiera bruschetta

 Bruschetta to, z grubsza, taka fajna włoska przystawka. Chlebek smarujemy oliwą i czosnkiem, grillujemy i kładziemy na to (w wersji w miarę tradycyjnej) siekaninę z pomidorów i ogórków. Można dawać szynkę, można salami, można tak naprawdę tysiące rzeczy. Jako że dzisiaj na warszawskim bazarku Szembeka cudem i rzutem na taśmę dorwałem trochę kurek, czas rozpocząć sezon. Jutro będą gnocchi (KOPYTKA! ;)), a dzisiaj – tak lekko, bruschetta z kurkami i jednym z moich ulubionych zestawów zielska. Dalej…

Drożdżowy chleb z rozmarynem i bazylią

 Jest coś takiego jakby atawistycznego, jak człowiek wyhoduje własne warzywa albo upiecze chleb. Gdzieś to siedzi z tyłu głowy. Dzisiaj – przepis na pyszny (i w miarę prosty) chlebek drożdżowy z ziołami, lekko „włoskawy” w smaku. Wyszedł super, mimo piekarnika, który uwielbia palić niemal każdy wypiek… To kolejny wpis z cyklu „samowystarczalni”:). Jak wyliczyłem, zrobienie takiego – całkiem sporego – bochenka koszuje ok. 2 zł. I poza zaletami typu „jest taniej”, jest jedna, niezaprzeczalna: wiesz, co w tym chlebie jest. 😉 Zatem do roboty! Dalej…

Tarta późnej wiosny, czyli mozzarella i pomerdołki

 Jestem beznadziejny i to jest fakt. Narobiłem w ciągu ostatnich kilku miesięcy chyba pierdyliard (to tyle co sto pierdylionów) tart dla siebie, rodziny, znajomych i delegacji z Melmaka. A ciągle jakoś, a to zdjęcia nie było, a to mi się nie chciało, a to inne przepisy… Także – wreszcie pierwsza tarta tutaj. I to tarta tarta, a nie tarta quiche, które uparcie nazywa się także tartą… No, to jedźmy z tym koksem. A raczej pomidorami. Dalej…

Mince&Tatties czyli odrobina Szkocji na Mokotowie

 Jakoś podczas przeglądania fejsbukowych albumów ze zdjęciami trafiłem na ten z naszej wycieczki do znajomych w Edynburgu. Język mi momentalnie do tyłka uciekł, jak sobie przypomniałem Glenfiddicha 18yo, haddock&chips z „jes jest vinegar jes” niewyobrażalną ilością octu oraz naturalnie haggisa. Co prawda ze zrobieniem w Polsce haggisa byłby mały problem, ale pomyślałem – a, poszukam czegoś bardziej szkockiego niż angielskiego (Anglicy jak wiadomo, w przeciwieństwie do Szkotów, nie mają duszy :P). Po nieco przydługim dywagowaniu nad tymi i owymi daniami w końcu stwierdziłem, że zaraz mi sklep zamkną, zatem wystarczy mince&tatties, a właściwie mince&chips, bo Lud się zbuntował i chciał frytki koniecznie zamiast tatties, czyli tłuczonych ziemniaków. No to co to jest to mince? A-a-a… Już tłumaczę. Dalej…

Medaliony indycze w gruszkach i sosie serowym

To jest danie z kategorii „nawet kawaler nie będzie miał problemu”. 😉 Potrzeba niewiele, robimy szybciutko, filozofia w tym żadna, a zatem… Do dzieła! Dalej…

Nieznośna lekkość kuciaka

 Nieznośna lekkość kuciaka to kwintesencja kuchni NaWinie. I proszę się nie zrażać tym dość kontrowersyjnym zdjęciem. Kuciak to dokładnie ten moment, kiedy masz coś tam w lodówce, parę otwartych torebek z przyprawami, no i trzeba zjeść porządny obiad. Ten kuciak to znowu taki lekki nie był, i obiad też nie powstał w 10 minut, ale generalnie nie chodzi o szybko, a o dobrze.  No, ale dość już gadania, do roboty! Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...