Befsztyk nieco warszawski, z opiekanymi ziemniaczkami i duszoną w maśle marchewką. Plus obowiązkowe rozważania, tym razem historyczne.

 Jak niejeden czytelnik wie, ostatnio ślęczę nad starymi księgami w migrenogennym świetle jarzeniówek Biblioteki Narodowej. Moje szperanie na temat kuchni XVI-wiecznej to rzecz powolna, na którą jeszcze mam nieco czasu, dlatego też, pokątnie, podczytuję różne inne historyczne książki kucharskie. Strasznie się, że tak powiem, wkręciłem w ten temat. Być może dlatego, że choćby promil wiedzy na temat kuchni polskiej z wieków dawniejszych jest nie do przecenienia. I aż człowiek chce wejść na pudło po mydle przy np. pomniku Kopernika i mówić do ludu, że choćby wieprzowina to wcale nie jest kuchnia staropolska. Tak, zapał neofity i poczucie misji to rzecz tyleż pożądana, co i niebezpieczna.

Dlatego udaję się do kuchni, bo nic tak nie uczy pokory jak kuchnia (i branża dziennikarska, w której pracuję od prawie dekady). Dzisiaj zatem… Dalej…

Stroganow na sterydach

 Boeuf Stroganow to danie z tej smutnej kategorii „wielkich kłótni”, do której należą i żurek i pasta carbonara. Gdzie nie spojrzeć każdy ma jedyną i słuszną wersję Stroganowa, choć nikt nie potrafi dobrze zapisać czy w ogóle imaginować skąd taka a nie inna nazwa. Strogonow, Stroganoff, Strogonoff, no żesz kurde bladź. Do tego bitwy z uporem godnym wyższej sprawy nad tym czy powinny być w środku ogóry kiszone, keczup, a może cebula. Pieczarki czy leśne grzyby. Kosmos jakiś. Zatem – dzisiaj mój osobisty przepis na Stroganowa, a przy okazji chwilka z historią. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...