Kuchnia bez granic

 To taki szybki rys, maźnięcie po szkle. Kuchnia bez granic nie oznacza wcale wyobraźni (choć to ważne) czy fusionu (choć bywa ciekawy). To raczej taki krótki wstęp do tego, co mi po głowie chodzi od dłuższego już czasu. Impulsy (duże) do napisania tego szczegółowo są trzy – mam większość tych rzeczy w głowie, a poza tym jak ktoś mnie pociągnie za jęzor, tak jak ostatnio kolega z grupy, z którym wcinaliśmy żarcie z Baboushki, to zaczynam gadać jak by mi ktoś w środku włączył magnetofon. Trzeci impuls to potrzeba pisania o kuchni historycznej, z którą coraz silniej się wiążę (i mój temat staropolski podzielę chyba na kilka tak, żeby mi wystarczyło na pracę roczną, licencjat i magisterkę :P). Dalej…

Schnitzel Blitzkrieg Pizza [PL/ENG]

 Ok, to jest taka potrawa na szybko. Niby przepis na pizzę już dawno dodałem, ale w sumie co mi szkodzi cisnąć takim zestawem.

So, this is a very quick dish. I already gave you pizza recipe long time ago, I know, but what the hell – this is very good combination for both students and people who have woken up with almost empty fridge. 😉 Let’s get to work!
Dalej…

Pizza rzeźnicza na drożdżowym cieście

 Czemu rzeźnicza to już tłumaczę. Otóż Lud dzisiaj ma kolejną wizytę w rzeźni w ramach praktyk weterynaryjnych. Rzeźnia to jest generalnie mało przyjemne miejsce, zwłaszcza ta, gdzie jest ubój krów. Jako że Lud wraca zawsze z rzeźni wypluty i wymięty, Ludowi robię wtedy specjalne żarcie. Dziś aż się zmusiłem do zmontowania pizzy (Lud uwielbia pizzę, co jest dość smutne, bo jest tyle fajnych potraw) i to nawet na drożdżowym cieście. Ciasto drożdżowe to zawsze dla mnie taka gra va banque – jak się kupi przemarznięte drożdże to choćby człowiek kręcił piruety rzęsami – nic nie wyjdzie. Potem można je przegrzać i zabić jeśli woda jest za ciepła. Mogą nie wyrosnąć jak będzie przeciąg w mieszkaniu. Ciasto może mieć zakalec. Etc. etc. etc.

Dlatego z reguły robiłem na kruchym, bo kruche ciasto to ja mam – jak moja przyjaciółka Ola mówi o biszkopcie – w pamięci i o trzeciej nad ranem zrobię. 😉

Ale do rzeczy. Pizza na kształt tzw. „wiejskiej”. Cudzysłów celowy, bo niby czemu ogór kiszony, kiełbasa i boczek miałyby się kojarzyć z wsią. Duh. Niechże będzie zatem – rzeźnicza. Dalej…

Orgazmiczne włoskie żarcie, czyli Basilia

 Kolega z byłej pracy zwykły mawiać „Basilia to najlepsza pizzeria w Warszawie”. Choć jest w tym naturalnie wiele prawdy, wypowiedź ta zdecydowanie za mało mówi o tej wspaniałej włoskiej restauracji „zaraz pod koniec KEN-u”. W naszym pięknym kraju słowo „pizzeria” kojarzy się z lokalnymi wyrobami podejrzanej treści, bądź sieciówkami które kładą na placek np. szynkę konserwową (U MAD, DaGrasso?!). Na szczęście Basilia to zupełnie inna półka, zarówno jeśli chodzi o składniki dań, jak i ogólną jakość. Dalej…

Pizza truCyniczna

Miałem to zrobić teraz ale wolę podzielić myśl na dwie. Także „krótka historia placka nawinie, czyli pizzy” niestety pojawi się jutro albo w najbliższych dniach. Wiedzcie (że coś się dzieje) jednak, że jeśli ktoś wam powie „e, bo jak nie robisz megacienkiego drożdżowego ciasta to jesteś fajans” to bijcie w pysk. Bijcie mocno, bijcie z obu stron, aby równo puchło. 😉

Rodzajów pizzy (aktualnej) jest naprawdę wiele i pizza sycylijska a neapolitańska to są naprawdę dwie różne sprawy, które mają niewiele wspólnego z sieciówkami i „pizzeriami” pokroju DaGrasso. No ale – obiecałem, rozwiodę się w tym temacie za chwilkę. Teraz szybki przepis na blachę pizzy „o kuźwa, wpadli znajomi” (ew. wodewilowo „oszkurwento znajomi wpadniento”)l, która nie wymaga drożdży (ergo – szybciej ją zrobimy, bo nie wyrasta). Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...