Nuggetsy z kuciaka

 A raczej medaliony, bo nuggetsy, nie ukrywajmy, robione są raczej z MOM, niż pełnowartościowej piersi z przerośniętego brojlera… O ile jednak w znanym nam wszystkim sieciówkach kupicie jakieś podejrzane przemielone świństwo, które z weterynaryjnego punktu widzenia nawet nie jest mięsem, tu na pewno nie spotka was zawód. Historia tych nuggetsów sięga moich pierwszych cateringowych zabaw „trzeba zrobić żarcie dla znajomych”. Jak się okazało, żadne tam tarty, wypasione ciastka czy coś. Lud (nie mój Lud, lud ogólne) żądał kurczaka w panierce… Kiedyś prawie spalili mi dom, jak zaproponowałem suflet. No to co zrobić? Dalej…

Dyskretny komuny czar, czyli mortadela power

 Skojarzenia to straszna rzecz. W ramach „blogi treści” dzięki Durszlakowi odkryłem fenomenalnego bloga Trzy Posiłki Dziennie. Podobnie do linkowanej wcześniej (i w bocznym panelu) Kuchni pod Wulkanem, blog to samo mięcho i treściwe wpisy. Smaczku dodaje fakt, że autor skupia się głównie na kuchni azjatyckiej i to czasem potrawach, które zawstydziłyby te kurze macice i prażone pszczoły rodem z Tajwanu. Jeśli zatem ogarniacie, że tzw. Chinol to kuchnia z Wietnamu, nie boicie się różnych dziwactw, jesteście wkręceni w takie kulinaria (regiony, albo nawet jak ja spędziliście kilka sekund na sinologii :P), szczerze polecam. A jaki to ma związek? Ano taki, że najnowszy przepis zawiera w sobie kurze łapki, czyli znane nam (?) z dzieciństwa „rapy”. To momentalnie otworzyło mi klapkę w mózgu pt. magia mortadeli. Dig in! Dalej…

Palle di riso

 Włoskich dobroci ciąg dalszy – tym razem dość klasyczna (nie empiria, nigdy nie byłem w Italii :() przekąska, czyli kulki ryżowe z różnymi dobrodziejstwami. W tym przypadku salami peperoni i mozzarella, dzięki której – jeśli to jakieś bardziej oficjalne – będziecie się wstydzić ciągutkowego wnętrza. 😉 Przepis wciągnąłem z Kuchni pod Wulkanem. W kolejce jeszcze jeden mi został – i to nawet nieco wzmocniony. Ale to jutro. Dalej…

Cezar podwędzon

 Z sałatką „Cezar” jest podobnie jak z pierdyliardem innych dań – wiele wariacji, nikt prawie nie pamięta skąd się toto wzięło i czemu w pierwotnym przepisie nie ma tylu pyszności. Ot, ewolucje kuchenne. Dzisiaj proponuję Cezara już zmodyfikowanego, ale zaraz się dowiecie skąd pochodzi Cezar i dlaczego w tagach jest jednocześnie kuchnia amerykańska, meksykańska i włoska. 😉 Dalej…

Najjaśniejsze risotto

risotto alla milanese Czyli generalnie wariacja na temat risotto alla milanese, a konkretnie con zucchini. Brzmi srogo, a to jest de facto najprostsze z możliwych do zrobienia risotto. Problem tylko w tym, że jeśli chcemy je „po bożemu”, a nie po prostu ryżyk z farfoclami, to trzeba kupić odpowiednie rzeczy. Samo przyrządzenie tego dania wbrew internetowym napinkom ze stron wszelakich nie jest ekstremalnie trudne. Warto jednakże przygotować sobie zawczasu fajną książkę (np. odświeżane ostatnio horrorzydła Grahama Mastertona wymieszane z Igorem Newerlym ;)), bo troszkę ta sprawa potrwa. No i musimy być cierpliwi – tu się nie da na szybciocha. Ale do rzeczy, zabierajmy się za to risotto. Dalej…

Smutna historia spaghetti carbonara

 Jest takie powiedzonko. Poznałem je w wersji z tancerkami. Początkująca tancerka boi się tańczyć z innymi i wstydzi się nieco tego co robi. Średnio zaawansowana spogląda z góry na początkujące, a mistrzyni tańczy ze wszystkimi i dobrze się bawi. Do meritum – nigdy nie robiłem carbonary i zawsze mi jakoś wylatywało ze łba, jak się to tałatajstwo przyrządza. Ot, teraz nic prostszego – internet… No cóż. Nie wiem, ale chyba carbonara jest najbardziej kontrowersyjnym daniem na internetach. Co rusz mamy Włocha gadającego po polsku, kogoś kto w Italii mieszka, albo, kuźwa, nie wiem – czyta w umysłach makaroniarzy i wie jaka jest JEDYNA SŁUSZNA wersja carbonary.
Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...