Stefánia szelet

 Brzmi srogo, ale nic się nie bójcie – to coś na kształt znanego nam klopsa. Stefánia szelet to była ciekawa wyprawa kulinarna. Przyznam się wam, że najlepiej jazdę w stylu „znajdź nową potrawę” uskuteczniam za pomocą angielskiej wikipedii, poczynając wikiwalka od „regional/global cuisines”. Trzeba przyznać, że o ile polska – wiadomo, to angielska wiki pod tym względem jest po prostu kolosem. Ale czasem nie ma wszystkich potraw, a zwłaszcza tych mniej popularnych – stąd moje zainteresowanie stefánia szelet. Ale nawet jeśli nie znamy węgierskiego, to przecież jest translator google (uch), fantazja, wykształcenie lingwistyczne oraz niewątpliwy talent do języków. 😉 Przyznam też, że gdy już w kwestii tego przepisu pozostało niewiele tajemnic, okazało się że nie różni się stefánia szelet zbytnio od naszego klopsa… Dlatego też, o czym niektóre węgierskie blogi zapominały – podbiłem czym trzeba, by było bardziej madziarsko. Do dzieła! Dalej…

Zapiekane ostarowe jajka

 Rrrrany boskie, cóż to znaczy to środkowe słowo? Ano zbierałem się chyba dobre pół roku z moim jak to sobie żartowałem „pogańskim jadłospisem”. Postanowiłem, że przy okazji robienia tych wszystkich rzeczy ogólnie, przecież i na święta specjalnie robię różne rzeczy – to czemu by tego nie podkreślić? Jako że zbliża się Ostara, czas i na dedykowane temu momentowi przepisy. Aha – kto nie wie, co to Ostara, nie zaglądajcie na Wikipedię, bo piszą tam że to wiccańskie święto, co dowodzi tylko że Wikipedia nie zawsze jest najlepszym źródłem na sprawdzanie rzeczy, o których czegoś nie wiemy (disclaimer: to ogólnopogańskie święto, nie jest zarezerwowane dla jednej ścieżki). ;> Dalej…

Medaliony indycze w gruszkach i sosie serowym

To jest danie z kategorii „nawet kawaler nie będzie miał problemu”. 😉 Potrzeba niewiele, robimy szybciutko, filozofia w tym żadna, a zatem… Do dzieła! Dalej…

Żurek od Chimka

 Z żurkiem sprawa ma się podobnie do opisywanego przeze mnie kiedyś spaghetti carbonara. W każdym domu robi się go inaczej, w dodatku czasem występują różnice i pomyłki regionalne, bowiem podobne do żuru są także i barszcz biały i zalewajka (o tym indziej ;)). Dzisiaj zatem żurek przekazany mi przez rodziców i babcię, odpowiednio dostosowany pod moje potrzeby. Dalej…

Wątrobiana transcendencja

 Jedyna rzecz, jaką ciężko mi jest zrozumieć, to nienawiść ludu do wątróbki. O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć jakieś odium w kierunku nerek czy żołądków albo serc, to o tyle kurza wątróbka jest towarem naprawdę niezłym. Nabrałem na nią strasznej ochoty, zatem po szybkich zakupach powstała pijana wątróbka. Danie jest prawie wegańskie, bo poza wszelakimi mięsnymi pysznościami zawiera też cebulę. Prawie wegańskie, a przy tym tradycyjne, no to jak tu nie spróbować! 😉 Dalej…

Musaka, czyli „proste a dziwi”

 Musaka to przykład dania, które pokazuje jak kuchnia ochoczo przyjmuje wszelkie działania militarne, zmiany terytorialne czy tę niebywałą zdolność ludzi do mordowania innych z własnego gatunku. Gdy pojedziemy do Grecji – musaka. Gdy wpadniemy do Serbii czy Bułgarii – musaka. To może Turcja? Musaka. Prawda jest taka, że gdyby pod Wiedniem Jan III Sobieski nie spuścił łomotu Turkom zatrzymując tym samym ich europejski walec, kto wie – może dzisiaj też byśmy mówili, że musaka to nasza narodowa potrawa. No, ale dość tego gadania o historii, bo się głodny robię. Zatem – do dzieła! Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...