Śliwki z boczkiem w cieście francuskim

 Klasyka przyjęć z czasów, kiedy słone paluszki w szklance i wódka (też w szklance) przestały być modne. Ciasto francuskie wkroczyło zaś nie tyle na salony, co pod każdą strzechę. Suszone śliwki zaś, no cóż. Inwokujmy jesień. Suszone śliwki kojarzą się nie tylko z pewnym alkoholem, ale i samą jesienną Polską. Z jakimś rago?t, np. późnojesiennym 😉 Ale suszone śliwki to nie tylko megaciężkie gulasze, czy inne tam eintopfy.

Z reguły ta przekąska, która występuje na internecie w pierdyliardzie przepisów, składa się jedynie ze śliwki i plasterka boczku, przebitego wykałaczką, żeby nam się sprawa nie rozwaliła. Tu – pasek tyleż ochronny, co funkcjonalny, złożony z ciasta francuskiego. Do dzieła. Dalej…

Inwokacja wiosny za pomocą naleśników ze szczypiorkiem i mozzarellą

 Wiosna wiosna, coś tam coś tam. Za oknem wiało i padało i śnieg i Smoleńsk. I wiosny coś nie widać, więc trzeba zastosować chociażby i czasowe remedium na ten wyjątkowo słabowity czas. Stąd – naleśniki kompulsywnie smażone. Było ich tak dużo, że jeszcze zrobiłem drugą wersję, porową, ale to jutro wrzucę. Pamiętajcie tylko dzieci drogie – szczypiorek to nie to samo co szczypior. Szok ze stresem. To pierwsze to czosnek szczypiorek, to drugie – nać cebulowa. Jak poznacie różnicę? Nać to grube pędy cebuli, szczypiorek to cieniutkie źdźbła. Prawdziwym, muszę to powiedzieć na głos, skurwysyństwem jest podpisywanie w sklepach jednego i drugiego jako „szczypiorek”. Zrzucam to na karb ignorancji pracowniczej, gdzie parias czyli rozkładacz ma wu igrek jot, a kierowniczka to jakaś smarkula z licencjatem nt. czegokolwiek. To nie jest też tak, że szczypiorek jest super pyszny, a nać cebulowa trująca. Po prostu szczypiorek ma lepszy smak, ale niestety trudniej spotkać go w sklepie. Po co cały ten wywód? Żebyście wiedzieli, jeśli nie wiedzieliście do dzisiaj. I zgadnijcie, która roślina jest na zdjęciu. 😉 No, to teraz do rzeczy, bo naleśniki czekają! Dalej…

Drożdżowy chleb z rozmarynem i bazylią

 Jest coś takiego jakby atawistycznego, jak człowiek wyhoduje własne warzywa albo upiecze chleb. Gdzieś to siedzi z tyłu głowy. Dzisiaj – przepis na pyszny (i w miarę prosty) chlebek drożdżowy z ziołami, lekko „włoskawy” w smaku. Wyszedł super, mimo piekarnika, który uwielbia palić niemal każdy wypiek… To kolejny wpis z cyklu „samowystarczalni”:). Jak wyliczyłem, zrobienie takiego – całkiem sporego – bochenka koszuje ok. 2 zł. I poza zaletami typu „jest taniej”, jest jedna, niezaprzeczalna: wiesz, co w tym chlebie jest. 😉 Zatem do roboty! Dalej…

Ostarowy kalafior zapiekany w sosie Mornay

 Niby podobne, ale jednak nie do końca. Kontynuujemy przepisy na Ostarę. Tym razem, też w miarę wiosennie – kalafior zapiekany z jajkami w sosie Mornay. Brzmi srogo, ale tak naprawdę jest to niezwykle prosta do zrobienia rzecz. Zatem, bez zbędnego gadania, do dzieła! Dalej…

Zapiekane ostarowe jajka

 Rrrrany boskie, cóż to znaczy to środkowe słowo? Ano zbierałem się chyba dobre pół roku z moim jak to sobie żartowałem „pogańskim jadłospisem”. Postanowiłem, że przy okazji robienia tych wszystkich rzeczy ogólnie, przecież i na święta specjalnie robię różne rzeczy – to czemu by tego nie podkreślić? Jako że zbliża się Ostara, czas i na dedykowane temu momentowi przepisy. Aha – kto nie wie, co to Ostara, nie zaglądajcie na Wikipedię, bo piszą tam że to wiccańskie święto, co dowodzi tylko że Wikipedia nie zawsze jest najlepszym źródłem na sprawdzanie rzeczy, o których czegoś nie wiemy (disclaimer: to ogólnopogańskie święto, nie jest zarezerwowane dla jednej ścieżki). ;> Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...