Chaczapuri z serem i wędzonym boczkiem

 Chaczapuri nieodmiennie kojarzyć mi się będzie z krakowskim rynkiem. No taki lajf – gdy mieszkałem w Krakowie, przejście obok mini-sieci „Gruzińskie Chaczapuri” było niemal chlebem powszednim. Chaczapuri jest też źródłem anegdotki o tym, jak to Lud wepchnęła się kiedyś do środka nie wypuszczając najpierw jakiegoś wyjątkowo skonfundowanego tym brakiem kultury starszego pana. Od tamtej pory kpię, że jak trzeba się rozpychać, to na zasadzie „Ej, ja jestem Lud z Krakowa, heloł!”. 😉

Chaczapuri to – jak się pewnie domyślacie – gruzińskie żarełko o kalibrze popularności mniej więcej takim, jak papryka na Węgrzech, „Doctor Who” w Wielkiej Brytanii, czy głupi politycy w Polsce. Tu w wersji dość nieortodoksyjnej. Oryginalne chaczapuri imeruli (czyli takie w kopertkę, nie otwarte z jajkiem) wypychane jest serem podobnym do hmm… No, taką wypadkową bryndzy i fety. 😉

A tu z drugiej strony – żółty, lekko ciągnący ser i wędzony boczek. Zaręczam, dobre. Do dzieła! Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...