Burrito Fusion ? la Caprese

Cztery języki w tytule – naczy się dziś musowo alterglobalistycznie będzie i w ogóle och ach jejku jej! Dlaczego tak? Burrito, bo zawinięte – fusion, bo kura przyprawiona już całkiem międzynarodowo, a caprese, bo w środku pomidorki, mozarella i bazylia. Jako że przebywam w domku rodzinnym, ogromną zaletą jest ogródek z własnymi ziołami – postanowiłem więc okrasić całość sosem miętowo-bazyliowym.

Niniejszym przepisem debiutuję na Kuchni Cynicznej i mam nadzieję, że uda mi się pokonać wrodzoną niechęć do czynności innych niż spanie, a w konsekwencji częściej kontrybuować mniej lub bardziej wartościowe treści ;> Dalej…

Jajeczna rakietnica

 Jak wiecie (to raczej z rozmów fejsowych ;)) ostatnio zakochałem się we wszelkich „flatbread”. Dlatego też jak tylko mam okazję, myślę sobie o kolejnych mutacjach żarełka z yufką, naszymi podpłomykami, czy choćby – w sumie ulubioną (bo najbardziej różnorodną) tortillą. Tym razem rzecz śniadaniowa (oszukuję, bo zjadłem na późną kolację ;)). Tortilla z mocno zestaloną jajecznicą, pieczarkami, nieśmiertelnym „pomidor&ogórek” oraz kapką jogurtu. Bardzo odświeża, jak nas czeka nocne pisanie. Dalej…

Pizza rzeźnicza na drożdżowym cieście

 Czemu rzeźnicza to już tłumaczę. Otóż Lud dzisiaj ma kolejną wizytę w rzeźni w ramach praktyk weterynaryjnych. Rzeźnia to jest generalnie mało przyjemne miejsce, zwłaszcza ta, gdzie jest ubój krów. Jako że Lud wraca zawsze z rzeźni wypluty i wymięty, Ludowi robię wtedy specjalne żarcie. Dziś aż się zmusiłem do zmontowania pizzy (Lud uwielbia pizzę, co jest dość smutne, bo jest tyle fajnych potraw) i to nawet na drożdżowym cieście. Ciasto drożdżowe to zawsze dla mnie taka gra va banque – jak się kupi przemarznięte drożdże to choćby człowiek kręcił piruety rzęsami – nic nie wyjdzie. Potem można je przegrzać i zabić jeśli woda jest za ciepła. Mogą nie wyrosnąć jak będzie przeciąg w mieszkaniu. Ciasto może mieć zakalec. Etc. etc. etc.

Dlatego z reguły robiłem na kruchym, bo kruche ciasto to ja mam – jak moja przyjaciółka Ola mówi o biszkopcie – w pamięci i o trzeciej nad ranem zrobię. 😉

Ale do rzeczy. Pizza na kształt tzw. „wiejskiej”. Cudzysłów celowy, bo niby czemu ogór kiszony, kiełbasa i boczek miałyby się kojarzyć z wsią. Duh. Niechże będzie zatem – rzeźnicza. Dalej…

Tarta późnej wiosny, czyli mozzarella i pomerdołki

 Jestem beznadziejny i to jest fakt. Narobiłem w ciągu ostatnich kilku miesięcy chyba pierdyliard (to tyle co sto pierdylionów) tart dla siebie, rodziny, znajomych i delegacji z Melmaka. A ciągle jakoś, a to zdjęcia nie było, a to mi się nie chciało, a to inne przepisy… Także – wreszcie pierwsza tarta tutaj. I to tarta tarta, a nie tarta quiche, które uparcie nazywa się także tartą… No, to jedźmy z tym koksem. A raczej pomidorami. Dalej…

Überfusion tortilla z plot twistem

 Plot twist pojawia się od razu. W tej tortilli, na którą przepis zaraz przeczytacie, nie ma nic dziwnego poza moim chwilowym obłędem kulinarnym. Czego tu nie ma – za sos robi coś a la tzatziki, farsz to kurczak w fajnej marynacie, papryka, pieczarki i cebule. Do tego jajko na twardo pokrojone „ósemki” i żółty ser. Ale nie o to chodzi. Ten wpis to takie preludium do megapoważnego tematu, którym zajmę się w jednej z następnych not. W skrócie: samowystarczalność. To przerażające (ale i fascynujące zarazem) jak kurewsko drogie są pszenne tortille w sklepie (od 8 do nawet 20 zł za 5-6 placków), a jak łatwo je wykonać. Także możecie spokojnie olać farsz, ale jeśli tylko macie patelnię z nie zdartym jeszcze teflonem, gorąco namawiam was do robienia własnych tortilli. Zajmuje to czasu tyle co nic, kosztuje 10x mniej, zaś radość – niewymierzalna i bezcenna. Zapraszam! Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...