Czajnizu prawie klasiku

 Tak, wiem, tytuł głupiutki, ale od lat bawi mnie przymus dokładania samogłoski do sylaby w „uzachodniowianiu” słów. Żarełko proste, szybkie i napychające jak cholera. Oczywiście mógłbym to nazwać, nie wiem, „brązowy makaron ryżowy z kurczakiem, papryką, porem, pędami bambusa i sezamem”, i jeszcze inwersję przywalić, no ale błagam. Błagam. Dalej…

Negi Chikin – czyli por z kurczakiem

Nie uwierzę, że nikt oprócz mnie – lubiący zupy czy nie – nie pamięta odwiecznej zgrozy: PORA W ZUPIE. Długich, wstrętnych nitek, które trzeba było wygrzebywać i pomniejszych związanych z tym jedzeniowych tortur. Z drugiej strony za tego młodszego młodu byłem straszliwie wybrednym niejadkiem, więc może tylko mi to przeszkadzało. Dalej…

Porowata wieprzowina Chow Mein (??)

 Danie z cyklu „o rety, co tu zrobić”. Składniki wymyślone na poczekaniu, tak samo marynata. Do tego nieśmiertelne chow mein wzięte z chińskich zupek i w tle – zwracam uwagę – dostojny Józek. Danie z gruntu należy do tzw. kuchni chińskawej i smakuje dobrze jak cholera.

Od razu też uprzedzam, tak, nie użyłem tym razem skrobi/mąki kukurydzianej. Nie miałem ochoty na paćkanie w sosie, a tylko aromatycznego wieprzka plus lekko tylko podsmażony makaron. Do tego por, grzyby i jazda. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...