Sajgonki „tempus fugit”

 Na początku wyjaśnienie tytułu – czemuż tempus fugit, czyli znane chyba wszystkim „czas ucieka”? Ma to znaczenie dwojakie. Po pierwsze cholernie spieszyłem się, żeby je zrobić na wczorajszą przedbożonarodzeniową pochanukową okołoświąteczną imprezę ;), po drugie – jak je już zawiozłem na miejsce, znikły w jakieś trzy sekundy. I moje wprawne oko zauważyło, że przynajmniej dwie osoby zjadły po dwie sajgonki, co mnie niezmiernie – jako kucharzynę, ale i amatora kobiecych uśmiechów – cieszy. No ale! Cóż z tymi sajgonkami? Dalej…

Okonomikey (nie pytajcie…)

 Poniższy przepis nie jest moim autorstwem, a niejakiego Wolanda, który ma gościnny występ na Kuchni Cynicznej. Zapraszam!

Są takie chwile w życiu dźwiedzi, że chodzi za nimi pomysł na nowe danie. Niestety, w naszej ubogiej Europie Bliskowschodniej mamy notoryczne problemy zaopatrzeniowe i nie możemy np. kupić katsuobushi, czyli uwędzonego do konsystencji deski tuńczyka – co i tak nie powstrzymało mnie przed przygotowaniem czegoś mającego w zamierzeniu być tradycyjnym okonomiyaki, w wersji z regionu Kansai. Może bez struganego tuńczyka, ale z całą resztą. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...