Krótki przewodnik po pułapkach (a czasem zaletach!) sklepowego żarcia – cz. 1, produkty mięsne

kc logoOto wpis, w którym Chimek przedstawia pierwszą, dotyczącą mięsa część swojego poradnika po sklepowym żarciu. Dalej…

ĘĄ krewetki w winie z liczi i sosie maślano-rozmarynowym

 Z winem z liczi to jest dość miła historia, aczkolwiek z lekkim sad endem. Wino z liczi pierwszy raz spróbowałem w zeszłym roku, gdy dostałem je z okazji urodzin i dostania się na warszawską sinologię. Problem z sinologią (która jest wspaniałym kierunkiem – jeden rocznik jest wielkości grupy na filozofii czy polonistyce…) był niestety taki, że mimo wszechogarniającego „AWESOME!” czynsz sam się nie zapłacił. Musiałem z niej zrezygnować na rzecz innych projektów, czego żałuję, bo tamte projekty parę miesięcy później były warte funt kłaków. 😉 Ale życie idzie dalej, a wino z liczi nadal tak samo wali po pysku mocnym i zdecydowanym smakiem. Jest to zupełnie inny typ alkoholu niż te nasze europejskie winiacze.

Obiecane krewetki zaś, poza samym winkiem, unurzane są w maśle z masą rozmarynu. To tego tagliatelle i stary Mokotów znów zapełnia się karetkami wożącymi omdlałych z rozkoszy testerów. 😉 Dalej…

Okonomikey (nie pytajcie…)

 Poniższy przepis nie jest moim autorstwem, a niejakiego Wolanda, który ma gościnny występ na Kuchni Cynicznej. Zapraszam!

Są takie chwile w życiu dźwiedzi, że chodzi za nimi pomysł na nowe danie. Niestety, w naszej ubogiej Europie Bliskowschodniej mamy notoryczne problemy zaopatrzeniowe i nie możemy np. kupić katsuobushi, czyli uwędzonego do konsystencji deski tuńczyka – co i tak nie powstrzymało mnie przed przygotowaniem czegoś mającego w zamierzeniu być tradycyjnym okonomiyaki, w wersji z regionu Kansai. Może bez struganego tuńczyka, ale z całą resztą. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...