Koperek power, czyli sezon sałatkowy w pełni

 Tę sałatkę nazwałem roboczo (wybaczcie, że nie będzie tego w tytule ;)) „koperek FUCK YEAH!”. Jak widzicie, od czterech dni znowu nie było aktualizacji, ale poza obowiązkami innymi niż kuchnia, po prostu nie mam mózgu. Temperatura w Warszawie oscyluje wokół „łamanie praw człowieka” a „going postal”. Jakoś akurat nie miałem ochoty (takoż i Lud) na wielki kawał wieprzowiny, trzy litry smalcu i wanienkę bigosu, zatem uznałem, że skoro warzywa WRESZCIE robią się tańsze, i np. papryka przestaje kosztować 15 zł za kilogram, można zacząć montować sałatki. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...