Nuggetsy z kuciaka

 A raczej medaliony, bo nuggetsy, nie ukrywajmy, robione są raczej z MOM, niż pełnowartościowej piersi z przerośniętego brojlera… O ile jednak w znanym nam wszystkim sieciówkach kupicie jakieś podejrzane przemielone świństwo, które z weterynaryjnego punktu widzenia nawet nie jest mięsem, tu na pewno nie spotka was zawód. Historia tych nuggetsów sięga moich pierwszych cateringowych zabaw „trzeba zrobić żarcie dla znajomych”. Jak się okazało, żadne tam tarty, wypasione ciastka czy coś. Lud (nie mój Lud, lud ogólne) żądał kurczaka w panierce… Kiedyś prawie spalili mi dom, jak zaproponowałem suflet. No to co zrobić? Dalej…

Jajeczna rakietnica

 Jak wiecie (to raczej z rozmów fejsowych ;)) ostatnio zakochałem się we wszelkich „flatbread”. Dlatego też jak tylko mam okazję, myślę sobie o kolejnych mutacjach żarełka z yufką, naszymi podpłomykami, czy choćby – w sumie ulubioną (bo najbardziej różnorodną) tortillą. Tym razem rzecz śniadaniowa (oszukuję, bo zjadłem na późną kolację ;)). Tortilla z mocno zestaloną jajecznicą, pieczarkami, nieśmiertelnym „pomidor&ogórek” oraz kapką jogurtu. Bardzo odświeża, jak nas czeka nocne pisanie. Dalej…

Überfusion tortilla z plot twistem

 Plot twist pojawia się od razu. W tej tortilli, na którą przepis zaraz przeczytacie, nie ma nic dziwnego poza moim chwilowym obłędem kulinarnym. Czego tu nie ma – za sos robi coś a la tzatziki, farsz to kurczak w fajnej marynacie, papryka, pieczarki i cebule. Do tego jajko na twardo pokrojone „ósemki” i żółty ser. Ale nie o to chodzi. Ten wpis to takie preludium do megapoważnego tematu, którym zajmę się w jednej z następnych not. W skrócie: samowystarczalność. To przerażające (ale i fascynujące zarazem) jak kurewsko drogie są pszenne tortille w sklepie (od 8 do nawet 20 zł za 5-6 placków), a jak łatwo je wykonać. Także możecie spokojnie olać farsz, ale jeśli tylko macie patelnię z nie zdartym jeszcze teflonem, gorąco namawiam was do robienia własnych tortilli. Zajmuje to czasu tyle co nic, kosztuje 10x mniej, zaś radość – niewymierzalna i bezcenna. Zapraszam! Dalej…

Biryani lekko płonie

 Strasznie polubiłem kuchnię indyjską. Może to dlatego, że nie jest europejska, w sensie – nie ma zestawu przykazów, nakazów, tego nie wolno, tamto musisz itp. O ile w Europie generalnie panuje ceremonializm, o tyle Indie to taka nebula, albo raczej rzeka – płyniesz, gdzie zaniesie. Gdy tylko się człowiek nauczy podstaw (czyli np. prażenia, robienia różnych mieszanek itp.), nagle okazuje się że otwiera się przed nami świat przypraw taki, że aż się smutno robi, jak wracamy do Europy.;) Nie bez powodu ludzie się mordowali po to, by przepuszczać przez palce zagraniczne „spajsy”. Jako pierwszą rzecz co prawda nie wybierałem czegoś, co u indyjskich wirtuozów składa się z 200 smaków, ale dość prostą wersję biryani, taką bardziej ostrzejszą niż łagodną. Jak się niestety okazało – za ostrą dla testerki (zatem większość zjadłem sam ^^”). Dalej…

Dipologia stosowana

Kolega pytał mnie kiedyś jak robię sosiki, dipy, maczanki wszelakie. Otóż nie wiem, poważnie. Dipy, tarty, quiche i setki innych produktów przygotowuję w duchu zen – na daną chwilę. Ale może chociaż chwilkę sobie o tym pogaworzymy, co by nie skończyć notki już na leadzie.

No to jak z dipami jest? Dalej…

Naleśniki troszkę z Turcji

 Nie wiem czemu, luźno mi się skojarzyło… Taki zestaw smaków akurat jakoś zawsze szedł w parze ze wschodem, nie tak straszliwie dalekim, raczej tym który kotłuje się też w okolicach bardzo południowej Europy. 😉 Wymyśliłem je na poczekaniu, bo Keira zażyczyła sobie coś słodkiego (paradoks – rzadko jada/my słodkie naleśniki), zatem trzeba było ukręcić na poczekaniu takie oto danko. Dalej…

Nieznośna lekkość kuciaka

 Nieznośna lekkość kuciaka to kwintesencja kuchni NaWinie. I proszę się nie zrażać tym dość kontrowersyjnym zdjęciem. Kuciak to dokładnie ten moment, kiedy masz coś tam w lodówce, parę otwartych torebek z przyprawami, no i trzeba zjeść porządny obiad. Ten kuciak to znowu taki lekki nie był, i obiad też nie powstał w 10 minut, ale generalnie nie chodzi o szybko, a o dobrze.  No, ale dość już gadania, do roboty! Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...