Chaczapuri z serem i wędzonym boczkiem
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Chaczapuri nieodmiennie kojarzyć mi się będzie z krakowskim rynkiem. No taki lajf – gdy mieszkałem w Krakowie, przejście obok mini-sieci „Gruzińskie Chaczapuri” było niemal chlebem powszednim. Chaczapuri jest też źródłem anegdotki o tym, jak to Lud wepchnęła się kiedyś do środka nie wypuszczając najpierw jakiegoś wyjątkowo skonfundowanego tym brakiem kultury starszego pana. Od tamtej pory kpię, że jak trzeba się rozpychać, to na zasadzie „Ej, ja jestem Lud z Krakowa, heloł!”. 😉

Chaczapuri to – jak się pewnie domyślacie – gruzińskie żarełko o kalibrze popularności mniej więcej takim, jak papryka na Węgrzech, „Doctor Who” w Wielkiej Brytanii, czy głupi politycy w Polsce. Tu w wersji dość nieortodoksyjnej. Oryginalne chaczapuri imeruli (czyli takie w kopertkę, nie otwarte z jajkiem) wypychane jest serem podobnym do hmm… No, taką wypadkową bryndzy i fety. 😉

A tu z drugiej strony – żółty, lekko ciągnący ser i wędzony boczek. Zaręczam, dobre. Do dzieła!

Czego nam trzeba?

mąka pszenna – ok. 300 g

mleko – kubek? ok. 250 g

cukier – ok. łyżeczki

szczypta soli

drożdże – ok. 30 g

boczek wędzony – ok. 100 g

żółty ser – ok. 150 g

szczypiorek – pół pęczku wystarczy

czarny pieprz

czosnek niedźwiedzi

I jedziemy:

Podgrzewamy mleko i robimy zaczyn drożdży z cukrem. Zostawiamy na kwadrans.

W tym czasie kroimy boczek w kostkę i zesmażamy na patelni. Ścieramy ser i siekamy szczypiorek.

Mąkę wsypujemy do michy, wlewamy zaczyn, wyrabiamy ciacho. Możemy odstawić – od kwadransa aż do godziny, jak tam wam pasuje. I tak, to koniecznie ma być mleko. Jak zrobicie zaczyn na wodzie, przekonacie się dlaczego. 😉

Odrywamy od ciasta kulki, rozwałkowujemy tak na grubość ok. pół centymetra. Na środek dajemy nieco skwarków, masę sera, trochę szczypiorku. Przyprawiamy czosnkiem niedźwiedzim i pieprzem. Składamy w kopertkę, przyklepujemy, żeby brzegi się skleiły i wrzucamy na suchą patelnię. Smażymy każde chaczapuri na małym ogniu przez 2-3 minuty z każdej strony. Można na zimno, ale generalnie – podajemy ciepłe, np. z dipem jogurtowym.

Smacznego!