Staropolszczyzna, slow food, kapuśniak i blogosfera

kc logoOto wpis o spotkaniu a la Slow Food, wpis w którym Chimek trochę się zachwyca, trochę się uśmiecha z sympatią i trochę kwęka. Tak to bywa. Dalej…

Na targi nie spóźniony-m! O „Księdze Szafarskiej” dworu Króla Jana III i paru innych staropolskich sprawach przy okazji TKH

księga szafarska i paciapoł

Oto wpis, w którym Chimek relacjonuje Targi Książki Historycznej, prezentację o kulinariach staropolskich, na którą tym razem nie zaspał, mówi kilka słów o żarciu w dawnych wiekach i zachwyca się degustowanymi daniami „z epoki”. Dalej…

Nakształt zwierzyny w sztuffacie albo duszone (oraz cała impreza „Przy staropolskim stole”)

 Oto wpis, w którym Chimek pisze znowu strasznie dużo o kuchni staropolskiej, podaje wielki dziki przepis, rozwodzi się nad historią, cytuje w ogromnych ilościach Reja, a także feruje na końcu lekko filozoficzną konsolację. Dalej…

Księże pączki czyli kolejne staropolskie zmagania

 Oto wpis w którym Chimek porywa się na kolejny przepis staropolski, tłumaczy troszkę jak można takie przepisy czytać oraz pokazuje, że kuchnia czasem bywa iście Heraklitejska – łazimy tu i tam, ale wciąż jedną drogą. Dalej…

O ćwikle rejowej i kulinariach historycznych słów świątecznie kilka

 Z Mikołajem Rejem jest podobnie jak z wieloma klasykami literatury – wszyscy znają, nikt nie czytał. A co gorsza, Rej pojawia się w programie szkolnym, więc możemy być pewni że jest odpowiednio zarżnięty i wykastrowany (podobnie jak Mickiewicz, Słowacki, oraz np. Gombrowicz, który wielkim pisarzem był). Dopóki ktoś sam nie jest zainteresowany tym dawnym polskim literatem, widzi nam się obrazek dość smutny – prostak, cham, a najlepiej w ogóle potworny grubianin piszący sprośne „Figliki”. Jak to się ma do tego, że Rej brylował na polskim dworze i „znał wszystkich z branży”, był gruntownie wykształconym ewangelickim myślicielem, jak jako pierwszy na grunt polski przeniósł trudną formę emblematów – można się domyślić. Osobiście dla mnie jest zastanawiające, jakim cudem nauczycielom zdarza się puszczać głodne kawałki o prostocie Reja w kontekście niebywałego artyzmu Kochanowskiego. The horror, powiedziałby Kurtz (nie ujmując nic Panu Janowi). O tym, że się za dużo Reja nie robi, to wiadomo. Ale naprawdę tak czysto zdroworozsądkowo – gość który pomiędzy chrzanik a śliweczkę wrzuca Arystotelesa jest prostakiem? Dalej…

Spóźniony-m na targi! (tu: uderzenie gromu)

 Zaczynam takim dramatycznym i enigmatycznym wstępem nie bez powodu. Musi być wszak trzęsienie ziemi, a z braku takiego, choćby i grom. Jak zapewne wiecie (od pewnego czasu zarażani moim entuzjazmem) dzisiaj był kolejny dzień Targów Książki Historycznej, gdzie pojawić się miał prof. Dumanowski, znany facebookowiczom (i ew. cztelnikom portalu natemat.pl) jako rewitalizator kuchni staropolskiej. W tym momencie pojawia się ten żałosny krzyk (i grom), bo zwyczajnie zaspałem na spotkanie i degustację różnych ciekawostek prezentowanych przez warszawską restaurację „Piąta Ćwiartka”.
Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...