Sammy, Łosoś Mądrości / Sammy, the Salmon of Knowledge

 Tak tak, co prawda nie jestem jakimś wielkim fanem Chemical Brothers, ale za każdym razem jak wtryniam łososia, Salmon Dance to podstawa. A skąd tu mądrość? Bo mądrość łososia dzisiaj jest taka – geniusz leży w prostocie. Nie musisz myśleć trzysta lat nad tym, jak przyrządzić dzwonko, które akurat zmaterializowało się w lodówce (bo ci się do tego czasu zepsuje…). Po prostu zrób klasykę, a i tak towarzystwo będzie wyć z rozkoszy.

 

Ok, so I’m not really into Chemical Brothers, but when I eat salmon, you know – Salmon Dance is required for good digestion. 😉 But why is our Sammy THE Salmon of Knowledge? Well… Knowledge for today is – genius lies in simplicity. You don’t have to think for a three hundred years on how to prepare your salmon (which will rot by that time, btw). Just do it classic style, and The Crowd will surely like it.
Dalej…

Lazurowy ryż / Azure rice

 Lazurowy ryż to typowe danie „zrobiłem przypadkiem”. Wtedy kiedy albo nie masz pomysłu na to, co zrobić na obiad, albo masz pewien zestaw produktów w lodówce, a dupa jest zbyt ciężka by ją ruszyć do sklepu (ew. sklep jest zamknięty). Jak się okazało, lazurowy ryż podbił podniebienia Ludu (bo moje się nie liczy), zatem na stałe wchodzi w moje tzw. pokazówki, zajmując zaszczytne miejsce obok Mafe. Jest to też kategoria, którą nazywam „proste&zajebiste”.

Ok, so Azure Rice is a dish that was, as many others, made by accident. 😉 It’s the type when you either have no idea what is going to impress The Crowd or you have fixed set of ingredients in the fridge (and you’re too lazy to move your ass to the grocery). So! As it turned out my azure rice quickly gained its fair place amongst my greatest creations (including e.g. Mafe). Azure Rice falls into „simple&awesome” category. Before we’ll get to work. Why Azure? Because in Poland we have rather nice equivalent of Roquefort cheese, which is simply called „Lazur” (Azure). It’s made from the very same fungus, penicillium roqueforti, it’s just not made in that one freakin’ cave in France. 😉 Now, shall we? 😉 Dalej…

Schnitzel Blitzkrieg Pizza [PL/ENG]

 Ok, to jest taka potrawa na szybko. Niby przepis na pizzę już dawno dodałem, ale w sumie co mi szkodzi cisnąć takim zestawem.

So, this is a very quick dish. I already gave you pizza recipe long time ago, I know, but what the hell – this is very good combination for both students and people who have woken up with almost empty fridge. 😉 Let’s get to work!
Dalej…

Pomidorowa w duchu zen / Zen tomato soup

  Taki drobny żarcik. Istotę filozofii zen poznałem wtedy, gdy na pewnym spotkaniu w Warszawie Mistrz Kaisen podpisywał mi swoją książkę. Byłem zakatarzony, obsmarkany i kaszlący (wtedy jeszcze jako niewolnik papierosków). Mistrz spojrzał krytycznie, po czym napisał mi dedykację „Joachimowi coś tam cośtam, no i dużo zdrowia”. A potem tuszem maźnął wewnętrzną stronę okładki. No i taka jest właśnie ta pomidorówka – stworzona na potrzebę chwili, zapisuję ją tylko dlatego, że jestem w sumie dość próżny i licze na głaski i zachwyty. 😛

Ok, this one needs a little explanation. I’ve experienced the essence of zen at a meeting in Warsaw. Kaisen R?shi was signing his book for me. I had a flu, cough and all sorts of nasty things (including cough that originated from smoking cigarettes). Kaisen R?shi looked at me, critically, and then wrote „To Joachim yada yada blah blah, and stay in good health”. And then he smeared something with black ink on the inner cover. So that’s how we’re gonna do this tomato soup – made by, in and for the moment, for the time being. I’m writing this down only because I’m a little vain and I like all these facebook&comment „whoa”s and „yay”s. 😛 Dalej…

Bułeczki z cebulą i parmezanem / Parmesan&onion bread rolls

 To jest ten moment, kiedy okazuje się, że mamy 1 maja, czyli dawniej Święto Pracy, teraz cośtam cośtam. Sklepy pozamykane, bo małych sprzedawców wypleniły markety i sieciówki, które muszą być zamknięte, bo tak każe prawo w tym pieprzonym państewku. Na szczęście w domu mamy jakieś tam rzeczy żarełkowe, ale – jak to w Polsce – bez pieczywka ciężko. Stąd pomysł na szybkie bułeczki. Pyszna sprawa, a przygotowanie zajmie raptem godzinkę. Do dzieła!

 

Ok, so we have this awkward moment when we realize that it’s 1st of may, May Day, Worker’s Day, We’re Closed Because Fuck You That’s Why Day. You get the point. All shops are closed. Small groceries are like UFOs – somebody seen, but there’s no solid proof of existence. And all supermarkets and franchises are closed because our freakin’ country likes to takes us from behind. Anyway, not all is lost! We have some things in the fridge, but believe me – it’s hard to survive in Poland if you don’t have any bread. So here’s an idea – quick bread rolls. Tasty, yummy etc., and you’ll make them in an hour. Let’s get to work then. Dalej…

Parmigiana di Melanzane

 Ha! Niespodzianka! To danie nazywa się tak samo w obu językach. Dlaczego? Bo nazwa jest włoska. 😛 Parmigiana di Melanzane to jedno z moich ulubionych żarełek, nie tylko w zakresie włoskiej kuchni, ale jako takie. Nie ma mięcha, ale za to zestawienie warzyw i smaków – bezcenne. Ostatnio znalazłem przepis, który każe obsmażać bakłażany dwa razy, z czego drugi w panierce, zamiast same – czy to zmieniło smak? Zdecydowanie. Czy jest dwa razy cięższe? Ba! Zatem do roboty.

 

Ha! This one goes for both languages because it’s in italian. 😉

Parmigiana di Melanzane is one of my favourite dishes, not only in italian cuisine, but as a whole.  While it’s strictly off-limits for meat, the combination of vegetables, spices and flavours is priceless. I’ve found a recipe that included aubergines fried twice – once simply fried, and then coated in egg and flour and fried again. Did it change the taste? Yup. Is it heavier and leaves a handful of stretch marks on yer tummy? Fuck yeah! So, let’s get to work. 😉 Dalej…

Naleśniki ze szpinakiem i sirene / Sirene&spinach cr?pes

 To jest taka krótka piłka – jak się ma w domu szpinak i jakis fajny biały ser czasem wyłączamy wyobraźnię i po prostu robimy sobie dobre żarełko.

 

Ok, before the whole recipe thing, one word of explanation. Why on earth there’s „cr?pes” in the title and not „pancakes”? Well, let’s be honest – even if Wikipedia 😛 states otherwise, pancake is a name of whole category in which we then have pancakes per se (american style, puffed with baking powder ;)) and french-alike cr?pes. And in Poland, my dear foreign friends, pancakes are, well, much alike cr?pes. They are very thin and flat cakes made from batter. You use only flour, egg and milk. No baking soda, not a teaspoon of baking powder or any other radioactive stuff. 😉 So that’s why I call them cr?pes, not pancakes! Also – imagine that in Poland when one is preparing american style pancakes when it comes to naming them people have come up with a really lame and stupid calque „pankejki” (and cr?pes are called „naleśniki” which translates to english as „pancakes”. Polish language – it is a bitch!).

Lame. Stupid. Let’s get on with the cr?pes. 😉 Dalej…

Miodownik śmietanowy / Honey cake with cream

 Kolejna próba zabawy w cukiernika. Tak sobie lubię tę zabawę, bo jednak dla mnie ulubione słodycze to haggis i mortadela, ale sami rozumiecie – Lud wymaga. Tym razem zatem będzie to miodownik, ciasto o teksturze podobnej do Stefanki, przełożone śmietanowym ustrojstwem. Bardzo smaczne, słodkie, pewnie obrzydliwie niezdrowe czyli dokładnie takie, jakie powinno być ciasto. Mniam. Jak widzicie, kontynuuję także tradycję pokazywania moich kotów. Tym razem Tytus.

 

Another shot at being a confectioner. I’m not very fond of it – my favourite sweets are haggis and morta della, but you know – Crowd demands it. So, this time it will be honey cake, with its texture similar to Stefanka cake, but with cream (and fudge topping). Very tasty, sweet and probably unhealthy – just a perfect mix of what a cake should be. Yummy. Also I maintain tradition of showing my cats. This time – Titus. Dalej…

Spaghetti Solarne / Solar Spaghetti

 Takie dzisiaj pikne słoneczko w Warszawie, że trzeba to jakoś uczcić – zwłaszcza na tle tych wszystkich ponurych dni. A cóż mogłoby być lepszego niż żarełko? Dziś zatem na obiad coś iluzorycznie lekkiego, czyli spaghetti solarne. Proste do przygotowania, szybkie i przede wszystkim – ten smak!

 

It’s so sunny here in Warsaw today, that I decided to honor this bright moment (Spring is unusually gloomy this year). What’s better than some fine dish? Today – solar spaghetti, where it’s light texture is illusion so good you won’t even notice when you’re getting fat. 😉 Simple to make, quick to serve and above all – ah! The taste! 😉 Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...