Nakształt zwierzyny w sztuffacie albo duszone (oraz cała impreza „Przy staropolskim stole”)

 Oto wpis, w którym Chimek pisze znowu strasznie dużo o kuchni staropolskiej, podaje wielki dziki przepis, rozwodzi się nad historią, cytuje w ogromnych ilościach Reja, a także feruje na końcu lekko filozoficzną konsolację. Dalej…

Zupa dyniowo-kasztanowa

 Tak tak, zdjęcie nie jest zupy. Ale goście za szybko pożarli, zatem zamiast talerza macie dyniowe pole autorstwa Ludu.

Pierwotnie miałem ją nazwać „zupą Zuzanny”, ale uznałem, że są granice przyzwoitości jeśli chodzi o ordynarne nawiązania do polskiej popkultury. Dyni nigdy nie robiłem, wiedziałem tylko tyle, że trzeba przyprawiać, bo jest przecież mdła. W ostatniej „Kuchni” gdzieś mi mignął przepis na zupę dyniową. Zmodyfikowałem po swojemu, podbiłem ukradzionym z Kwestii Smaku masłem szałwiowym i – gotowe. Gościom się podobało. Dalej…

Kalafiorowa z boczkiem

 Zup ciąg dalszy. Znów lekko jesiennie. Przepiękne kalafiory na Bazarze Szembeka nie mogły tak po prostu tam zostać, jeden uśmiechał się, więc co zrobić – bierem i trochę na parze, a reszta która mi została… Będzie zupa. Znów miksowana, kremowa, ale tym razem z dodatkiem skwarków z boczku i maleńkiej szczypty czosnku niedźwiedziego (czosnek też znajdziecie na Szembeka). Dalej…

Kremowa zupa brokułowa, to je ono!

 Bardzo kameralnie dzisiaj, bo zupa. Z zupami mamy często ten problem, że kojarzą się z wciskaniem ich w dzieciństwie, bo gorące, bo syci, bo pierwsze danie. Tak, dwa ostatnie argumenty wzajemnie się wykluczają, ale to nie przeszkadzało rodzinom bić nas po twarzy przy akompaniamencie wycia „jedz i rośnij”. Problem jednak prawdziwy jest dopiero w tym, że gdy dorastamy, sami zaczynamy gotować i tak dalej, po np. deszczowym dniu, po mega ujowym;) egzaminie, po kiepskiej formie w pracy – cokolwiek!, talerz gorącej, aromatycznej zupy to po prostu pieprzone remedium na wszystkie smutki. Dalej…

Pomidorowa w duchu zen / Zen tomato soup

  Taki drobny żarcik. Istotę filozofii zen poznałem wtedy, gdy na pewnym spotkaniu w Warszawie Mistrz Kaisen podpisywał mi swoją książkę. Byłem zakatarzony, obsmarkany i kaszlący (wtedy jeszcze jako niewolnik papierosków). Mistrz spojrzał krytycznie, po czym napisał mi dedykację „Joachimowi coś tam cośtam, no i dużo zdrowia”. A potem tuszem maźnął wewnętrzną stronę okładki. No i taka jest właśnie ta pomidorówka – stworzona na potrzebę chwili, zapisuję ją tylko dlatego, że jestem w sumie dość próżny i licze na głaski i zachwyty. 😛

Ok, this one needs a little explanation. I’ve experienced the essence of zen at a meeting in Warsaw. Kaisen R?shi was signing his book for me. I had a flu, cough and all sorts of nasty things (including cough that originated from smoking cigarettes). Kaisen R?shi looked at me, critically, and then wrote „To Joachim yada yada blah blah, and stay in good health”. And then he smeared something with black ink on the inner cover. So that’s how we’re gonna do this tomato soup – made by, in and for the moment, for the time being. I’m writing this down only because I’m a little vain and I like all these facebook&comment „whoa”s and „yay”s. 😛 Dalej…

Neapolitanka

 Szczerze? Neapolitanka jest wyrazem najwyższego lenistwa, a przy okazji hołdem ku wszelkim szpitalom którejś tam eRPe. To zupa niezwykle prosta do zrobienia, praktycznie niemożliwe jest żeby się ją zepsuło. Najważniejsze jednak, że przy tym minimalnym nakładzie pracy smakuje cholernie dobrze. Zatem, leniwi cynicy – do dzieła!
Dalej…

Żurek od Chimka

 Z żurkiem sprawa ma się podobnie do opisywanego przeze mnie kiedyś spaghetti carbonara. W każdym domu robi się go inaczej, w dodatku czasem występują różnice i pomyłki regionalne, bowiem podobne do żuru są także i barszcz biały i zalewajka (o tym indziej ;)). Dzisiaj zatem żurek przekazany mi przez rodziców i babcię, odpowiednio dostosowany pod moje potrzeby. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...