O ćwikle rejowej i kulinariach historycznych słów świątecznie kilka

 Z Mikołajem Rejem jest podobnie jak z wieloma klasykami literatury – wszyscy znają, nikt nie czytał. A co gorsza, Rej pojawia się w programie szkolnym, więc możemy być pewni że jest odpowiednio zarżnięty i wykastrowany (podobnie jak Mickiewicz, Słowacki, oraz np. Gombrowicz, który wielkim pisarzem był). Dopóki ktoś sam nie jest zainteresowany tym dawnym polskim literatem, widzi nam się obrazek dość smutny – prostak, cham, a najlepiej w ogóle potworny grubianin piszący sprośne „Figliki”. Jak to się ma do tego, że Rej brylował na polskim dworze i „znał wszystkich z branży”, był gruntownie wykształconym ewangelickim myślicielem, jak jako pierwszy na grunt polski przeniósł trudną formę emblematów – można się domyślić. Osobiście dla mnie jest zastanawiające, jakim cudem nauczycielom zdarza się puszczać głodne kawałki o prostocie Reja w kontekście niebywałego artyzmu Kochanowskiego. The horror, powiedziałby Kurtz (nie ujmując nic Panu Janowi). O tym, że się za dużo Reja nie robi, to wiadomo. Ale naprawdę tak czysto zdroworozsądkowo – gość który pomiędzy chrzanik a śliweczkę wrzuca Arystotelesa jest prostakiem? Dalej…

Koperek power, czyli sezon sałatkowy w pełni

 Tę sałatkę nazwałem roboczo (wybaczcie, że nie będzie tego w tytule ;)) „koperek FUCK YEAH!”. Jak widzicie, od czterech dni znowu nie było aktualizacji, ale poza obowiązkami innymi niż kuchnia, po prostu nie mam mózgu. Temperatura w Warszawie oscyluje wokół „łamanie praw człowieka” a „going postal”. Jakoś akurat nie miałem ochoty (takoż i Lud) na wielki kawał wieprzowiny, trzy litry smalcu i wanienkę bigosu, zatem uznałem, że skoro warzywa WRESZCIE robią się tańsze, i np. papryka przestaje kosztować 15 zł za kilogram, można zacząć montować sałatki. Dalej…

Sałatka serbska / Serbian salad

 Serbia kojarzy mi się wyłącznie dobrze, aczkolwiek ekstremalnie. Serbska restauracja w Warszawie „Mały Belgrad” serwuje pyszne jedzenie, a i w ogromnych porcjach. Dwie poznane studentki także stanowią pewne ekstremum. 😉 Do tego dochodzi naturalnie „Srpski Film”, o którym nie ma co mówić, bo trzeba go obejrzeć. No i te wszystkie pleskawice i tak dalej… Dzisiaj do tego dojdzie o dziwo nie aż tak ekstremalne danie, czyli sałatka serbska. Strasznie prosta, ale przy okazji niezwykle smaczna.

 

I think of extremes everytime I think of Serbia. There is serbian restaurant in Warsaw, „Mały Belgrad”. The food there is great and of gargantuan volume. Two serbian girls I met during studies are also hmm… extremal. 😉 And then there’s „Srpski Film”, a movie that needs to be watched, not talked about. And of course all these dishes – pleskavica and so on… Today on the contrary we aren’t going into the land of extremes. Serbian Salad then – very simple to make , tastes great, that should do the trick. 😉 Dalej…

Cezar podwędzon

 Z sałatką „Cezar” jest podobnie jak z pierdyliardem innych dań – wiele wariacji, nikt prawie nie pamięta skąd się toto wzięło i czemu w pierwotnym przepisie nie ma tylu pyszności. Ot, ewolucje kuchenne. Dzisiaj proponuję Cezara już zmodyfikowanego, ale zaraz się dowiecie skąd pochodzi Cezar i dlaczego w tagach jest jednocześnie kuchnia amerykańska, meksykańska i włoska. 😉 Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...