Księże pączki czyli kolejne staropolskie zmagania

 Oto wpis w którym Chimek porywa się na kolejny przepis staropolski, tłumaczy troszkę jak można takie przepisy czytać oraz pokazuje, że kuchnia czasem bywa iście Heraklitejska – łazimy tu i tam, ale wciąż jedną drogą. Dalej…

Muffinki filmowe

 House w jednym z odcinków serialu o tym samym tytule z racji, że odstawia swój lek przeciwbólowy, kompensuje frustrację i kiepski nastrój bawiąc się w kuchnię molekularną. Aż tak źle ze mną nie jest, aczkolwiek przystrajanie muffinków to jednak bardziej święto niż dzień powszedni. Te akurat były też „wychodne”, bo zanosiłem je do redakcji, więc siłą rzeczy nie mogły wyglądać źle. Zdjęcie także jest unikalne, bo wykonane przy świetle dziennym, co akurat doskonale widać. Tym razem muffinki dość klasyczne w smaku, bo z czekoladą, ale ciasto jest pomarańczowe. No i one przede wszystkim miały ładnie też wyglądać. 😉 Dalej…

Muffiny Daleka

 Poznajcię Olę. Z Olą w sprawach kuchennych nie zgadzamy się często, jestem wredny i wypominam jej różne inkryminujące wpadki, np. barszczowe, ale! Ola jest w moim mniemaniu niekwestionowaną liderką jeśli chodzi o pieczenie ciast. Jak wiecie, ze mnie taki cukiernik jak z koziej okrężnicy orkiestra OSP, i nie zamierzam udawać, że oto – nagle – przedzierzgnąłem się w ciastotwórcę, że teraz to już będą miliony odsłon na blogasku (bo tylko słodkości tak zbierają ludzi), i tak dalej. Dalej…

Przy gorącej czekoladzie rozważania. Czekolada owa jest lekko waniliowa, z wiśniową bateryjką

 Zanim się napijemy, będą te rozważania. Nie tak dawno na Facebooku w toku rozmowy o czymś zupełnie innym, zostałem zapytany o konkretny przepis na czekoladę. Gdyby to było w tak zwanym „prawdziwym życiu” musiałbym podnieść prawą dłoń i powiedzieć „moment, moment”, ale z racji internetu podałem tylko podstawowy przepis od Davida Lebovitza, którego książkę ostatnio recenzowałem.

Na szczęście teraz nie jesteśmy na chacie/komentarzach, a możemy się wygodnie rozsiąść i posłuchać (no dobra, poczytać) co Chimek ma do powiedzenia na temat nie tylko czekolady, ale przepisów w ogóle. Dalej…

O rety nie chce mi się, czyli ciasto z jabłkami

 To jest ciasto naprawdę „o rety, nie chce mi się”, bo raz że przepis leży na szkicach od dawna, dwa – ciasto to do złudzenia przypomina Erpegowe ciasto truskawkowe, tyle że naturalnie jest z jabłkami. 😉 Ciacho wychodzi minimalnie bardziej suche (nie dziwota), ale za to lekko zalatujące już jesienią, zatem – na tę porę jak znalazł. Zwracam też uwagę na kawałek pyszczka zainteresowanego ciepłym ciastem Józka. 😉
Dalej…

Tiririri, znaczy – tiramisu (w tle oczywiście fotka z Józkiem!)

 Lud dalej ma sesję, potrzebuje energii. A cóż jest lepszym porannym energetykiem niż kawałek Tiramisu? Tiramisu w oryginale oznacza „poderwij mnie”, ale nie chodzi tu o żadne gorące włoskie flirty, a mocny, węglowodanowy kopniak. Z tym Tiramisu to makabra była, przyznaję się szczerze. Dlaczego? Ano dlatego, że… Dalej…

Ciasto kawowo-kakaowe

 Przepis podkradnięty z Moje Wypieki. Generalnie przy tej ilości ciasta moim zdaniem – za mało kawowe, no ale to to cholerne cukiernictwo, więc trzymałem się oryginału. Następnym razem – dwa razy tyle kawy i powinno być git, bo teraz mocniej waliło kakao niż kawą. Całkiem fajne ciasto, takie które trzaśniemy dosłownie w chwilę, a potem cały wieczór mówimy, jak babka w pociągu z „Dnia Świra”…

Oooooostatni. Do dzieła. Aha, wartości podaję „ok.”, bo jak zwykle masło, mąkę itp. robiłem na oko i rękę. 😉
Dalej…

Miodownik śmietanowy / Honey cake with cream

 Kolejna próba zabawy w cukiernika. Tak sobie lubię tę zabawę, bo jednak dla mnie ulubione słodycze to haggis i mortadela, ale sami rozumiecie – Lud wymaga. Tym razem zatem będzie to miodownik, ciasto o teksturze podobnej do Stefanki, przełożone śmietanowym ustrojstwem. Bardzo smaczne, słodkie, pewnie obrzydliwie niezdrowe czyli dokładnie takie, jakie powinno być ciasto. Mniam. Jak widzicie, kontynuuję także tradycję pokazywania moich kotów. Tym razem Tytus.

 

Another shot at being a confectioner. I’m not very fond of it – my favourite sweets are haggis and morta della, but you know – Crowd demands it. So, this time it will be honey cake, with its texture similar to Stefanka cake, but with cream (and fudge topping). Very tasty, sweet and probably unhealthy – just a perfect mix of what a cake should be. Yummy. Also I maintain tradition of showing my cats. This time – Titus. Dalej…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...