Jak przetkać zatoki za pomocą tzw. domyślnego Chinola na ostro

12002287_10206073855177832_8491206759820919750_nWpis tak zwany „świeżutki” będzie, jak się napisze, bo to dłuższa i literackawa rzecz. A tymczasem coś prostego. Niedawno, jak wiecie, chorowałem. Tu więc zupa cebulowa, tam pulpety, masa czosnku i tak dalej. Czas więc na numer trzy czyli tzw. chinola. Jak pamiętacie (być może) z fanpejdża fejsowego, w najnowszym numerze czasopisma „Gamer.mag” jest mój przepis na kurczaka gong bao. Sos w nim to generalnie taki trochę „generyczny” sos do chinola. Bardzo łatwo go zrobić, trzeba tylko uwierzyć mi na słowo, bo niestety kuchnia chińska(wa) to nie kuchnia europejska, gdzie potrawę kontrolujemy na różnych jej etapach. W Azji niestety mamy czystą alchemię – używamy konkretnych proporcji, a potem obserwujemy, jak zachodzi pewien proces. Nie da się go modyfikować w locie, jeśli coś zaczyna iść nie tak, a składniki na początku są czymś zupełnie innym, niż wtedy, kiedy gotowy jest już produkt końcowy. Co do sosu zatem – wierzcie na słowo, tak to ma pachnieć i wyglądać, zanim zamieni się w cudownego, słodkawego gluta. 😉

Czego nam trzeba?

tzw. mieszanka chińska z Biedy (bo jest najfajniejsza i w miarę nie oszukana, że sama marchew)

orzechy ziemne/arachidowe

czosnek

cebula czerwona

cebula zwykła 😉

na sos:

1 łyżka sosu sojowego jasnego

0,5 łyżki sosu rybnego

0,5 łyżki octu ryżowego

3 łyżki miodu

3 łyżki cukru trzcinowego demerara

szklanka bulionu

pół szklanki wody (max pół)

peperoncini – za dużo

pasta z zielonego chili – zdecydowanie za dużo

czarny pieprz – dużo

pieprz syczuański – sporo, ale nie za dużo

płatki papryczki – strasznie dużo

sól himalajska bądź morska – odrobinę

Oprócz tego:

ryż, ja lubię jaśminowy, z sosem i tak się sklei

I jedziemy:

Płynne składniki na sos, tj. sos sojowy, rybny, miód, cukier (no, on średnio płynny…), ocet, bulion i wodę mieszamy w miseczce. Śmierdzieć i smakować to będzie niemożliwie, ale wierzcie mi – zadziała. W tym czasie możemy przeprażyć orzechy na suchej patelni. Potem prażymy pieprz syczuański i wsypujemy go do moździerza. Tłuczemy, dodajemy sól, tłuczemy, dodajemy peperoncini, tłuczemy, dodajemy płatki papryczki i mieszamy.

Na patelni rozgrzewamy nitkę oleju, przesmażamy nasze warzywka na stir fry. Gdy będą prawie gotowe, dodajemy orzechy i miał przyprawowy, mieszamy, smażymy chwilę, a potem zalewamy sosem. Redukujemy do poziomu gluta, czyli co najmniej kilkanaście minut. Można redukować na bardzo mocnym ogniu, chodzi z grubsza o to, żeby odparowało, co ma odparować i by sos zamienił się w tego charakterystycznego chińskiego glutka. 😉 Pamiętajcie tylko, by mieszać, bo na brzegach będzie wam dość szybko karmelizował.

Do gotowego dania wrzucamy ugotowany uprzednio ryż, miąchamy, a potem oczyszczamy zatoki. Pomaga jak cholera.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...