Antropokanapka 2: Powrót z piekieł

antropokanapka 2

Pewnie się zastanawiacie, nowsi czytelnicy, skąd taki tytuł. Sporo tłumaczenia, więc odsyłam was do poprzedniej Antropokanapki. Tym razem powodem masowego wyrobu antropokanapek byli tzw. robotnicy. Robotnicy dzikim świtem (czyli ok. 9 rano…) zerwali domostwo na nogi i zaczęli wymontowywać piecyk w łazience. Na nieśmiałe „like what the flying…”, odpowiadali, że ponoć było ogłoszenie. Odpowiadali nie Chimkowi, a jego współlokatorce, bo Chimek słyszał tylko jakieś głosy zza ściany i zastanawiał się czy to już ten moment, że trzeba się ogolić na łyso, wejść na wieżę ciśnień i strzelać z karabinu. Na szczęście głosy były jak najbardziej realne, ale cały dzień wyjęty z życiorysu.

 

Antropokanapka 2 to swoją drogą świetne danie na ciepło. Wiecie, to ten typ kanapki, który w jakiejś tam żarciodajni kosztuje piętnaście złotych i ma zwiędłego liścia sałaty i kolorową wędlinę. Tu wszystko jest świeże, prosto z mokotowskiego bazarku i spod patelni chimkowej. 😉 Przygotowanie chwilkę zajmuje, ale na szczęście jest to wyrób masowy, tzn. robimy np. 6 czy 8 kanapek, które potem można podgrzać albo jeść na zimno.

 

Do roboty!

Czego nam trzeba?

6 ciabatek

połowa piersi z kurczaka

6-8 pieczarek

ser żółty, najlepiej jakiś podlaski albo gouda (miękki troszkę żeby był)

pomidor

sałata lodowa

szczypiorek

jogurt bałkański

3 ząbki czosnku

wypasiona mieszanka z pieprzu czarnego, kolendry, trawy cytrynowej i skóry limonki – podaję składniki, bo jak nie macie, to zróbcie sobie sami ;), albo dajcie po prostu pieprz czarny, zielony i odrobinę zmiażdżonej w moździerzu trawy cytrynowej oraz ziarenek kolendry

tzw. przyprawa do kurczaka, której nie musicie kupować, bo składa się z grubsza z: czosnku, czerwonej papryki, kolendry, kminu oraz gorczycy. Moździerz w łapkę i jazda.

sól

odrobina masła

odrobina oleju

 

I jedziemy:

Najpierw sos. Jogurt wrzcamy do miseczki. Czosnek siekamy i wrzucamy do jogurtu. Leciutko solimy, dodajemy mieszanki cytrusowego pieprzu, miąchamy intensywnie, wkładamy do lodówki, żeby się przegryzło.

Teraz kurczak. Umyć, ochędożyć 😉 z wszelakich błon i żył, a potem filetować. Filetować, czyli kroić WZDŁUŻ piersi na stosunkowo cienkie plastry. Natrzeć przyprawą, wrzucić do miski, w której jest odrobina oleju. Poobtaczać jeszcze w oleju, do lodówki na chwilę.

 

Gdy nam się wszystko nadgryza, na patelni rozgrzewamy odrobinę masła. Kroimy pieczarki w plastry, wrzucamy na patelnię, dodajemy maleńką szczyptę soli, smażymy aż z grubsza odparuje woda. Pod koniec dopieprzamy do smaku.

 

Ostatni prep: myjemy sałatę, kroimy żółty ser w plastry, pomidora w plastry i potem na pół (żeby były plastry-półkola), siekamy szczypiorek.

 

Wyjmujemy kuraka i jogurt. Wrzucamy plastry kuraka na patelnię. W tym czasie smarujemy obie strony bułek sosem jogurtowym, kładziemy po kilka listków sałaty lodowej, a na to plasterki żółtego sera.

 

Gdy kurak z jednj strony się obsmaży, odwracamy i na usmażoną stronę kładziemy po cienkim plasterku sera żółtego. Gdy i z drugiej strony będzie gotowy, przekładamy go na buły, przykrywamy pomidorem i kilkoma plastrami pieczarek, posypujemy szczypiorkiem, zamykamy.

 

Zjadamy ze smakiem.

 

Do następnego!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...