Negi Chikin – czyli por z kurczakiem

Nie uwierzę, że nikt oprócz mnie – lubiący zupy czy nie – nie pamięta odwiecznej zgrozy: PORA W ZUPIE. Długich, wstrętnych nitek, które trzeba było wygrzebywać i pomniejszych związanych z tym jedzeniowych tortur. Z drugiej strony za tego młodszego młodu byłem straszliwie wybrednym niejadkiem, więc może tylko mi to przeszkadzało.

 

Niemniej naszemu kuzynowi cebuli, nieszczęśliwie – moim zdaniem, przypadła w naszej rodzimej kuchni mało szlachetna rola warzywa włoszczyźnianego, tj. bazy pod wszelkie zupy i wywary. Kiedy natomiast odkryłem pora jako pełnoprawne, samodzielne warzywo, bardzo szybciutko się z nim przeprosiłem. Oto dlaczego:

 

Porcja na jednego dużego chłopa lub dwie drobne dziewczyny – uśredniając, 1,5 człowieka.

 

 

 

Potrzeba:

1 mały/średni por

1/2 piersi z kurczaka

1 czubata łyżeczka koncentratu pomidorowego

1 łyżka miodu

1-2 ząbki czosnku

sos sojowy

nieco bazylii, cynamon, gałka muszkatołowa i opcjonalnie kardamon

ryż – dowolny, ja np. preferuję nieosolony jaśminowy

 

Przygotowanie:

Kurczaka kroimy dosyć cienko, w podłużne kawałki. Wrzucamy do miski i robimy marynatę, czyli: dodajemy koncentrat, miód, wciskamy czosnek i doprawiamy. Sosu sojowego lejemy na oko tyle, żeby marynata nie była zbyt gęsta. Wstawiamy do lodówki i w międzyczasie kroimy pora na plasterki (skosem) oraz robimy sobie ryż. Ja korzystam ze skośnej myśli technicznej w postaci ‚ryżowaru’ suihanki, bardzo wygodne urządzenie – wsypujemy, wlewamy wodę, naciskamy guzik i wychodzi nam pyszny, puszysty ryż. Najprostsze modele można dostać już od około 80 zł np. w sklepach z artykułami spożywczymi z różnych zakątków świata czy chociażby z Allegro.

 

Jak kurczak trochę odstoi, wrzucamy na patelnię i smażymy na niewielkiej ilości oleju (nie oliwy, bo się przypala) na dużym ogniu ciągle mieszając. Oczywiście idealną opcją byłby wok z palnikiem, no ale wiadomo.

 

To jeszcze stir-fry’owa ciekawostka. Charakterystyczny smak i zapach potrawy z woka zawdzięczają w dużej mierze zapalającym się drobinkom oleju, które powstają podczas ‚pracy’ wokiem – podrzucaniu, mieszaniu i potrząsaniu. To dlatego ci wszyscy Wietnamczycy w knajpkach rzucają jedzeniem jak szaleni na bardzo wysokim płomieniu, jak i również dlatego niewielki sens ma korzystanie z woka na zwyczajnej kuchence gazowej, którą każdy z nas ma w domu. W haute cuisine z naszego kręgu kulturowego podobny efekt osiąga się opalając jedzenie płomieniem ze specjalnych palników. Można spróbować np. przechylać patelnię nad palnikiem i próbować zapewnić jedzonku kontakt z żywym ogniem, ale nie robi to aż tak wielkiej różnicy. No i można nieźle naświnić.

 

Kiedy kurczak będzie widocznie obsmażony, wrzucamy pora i dolewamy dosłownie odrobinkę wody. Smażymy nadal na dużym ogniu, ciągle mieszając. Kiedy por wyczuwalnie pod łopatką zmięknie (ale nie całkiem! lekko), zdejmujemy z patelni, nakładamy na talerz z ryżem i wsuwamy.

 

Danie jest proste, a wręcz zenistyczne w swej prostocie. Nie brudzi wielu naczyń i szybko się je przyrządza – w zamian możemy się delektować chrupiącą fakturą i delikatnie cebulowym, łagodnym smakiem pora uzupełnionym pomidorowo-miodową kurą. Smacznego!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Magdur

    Cudo, zrobię mojemu lubemu, bo jest zapalonym miłośnikiem porów 🙂

  • Veronika Król

    Uwielbiam pory; ) Chętnie zjem je w oritalnej wersji ; )

  • Trzy pytania:
    1. Kto wymyślił słówko „ryżowar”? Jest fantastyczne! Chcę go używać! 😀 Normalnie w domu mówię suihanki, ale ile można makaronizować…
    2. Czy po tak długim smażeniu kurczak nie jest twardy i suchy?
    3. Negi to chyba raczej szczypior niż por? Dymka może, ale niekoniecznie por.

    • To nie mój przepis, a mojego nadwornego japonisty ;), więc jak go tu ściągnę, to być może wytłumaczy zawiłości językowe (ja japońskiego nie znam), bo widzę, że podle internetu to jest odmiana czosnku, ale być może mówią tak i na inną roślinę.

      Ryżowar – nie mam pojęcia, pewnie rutek, tzn. autor przepisu. 😉

      Mnie się nigdy nie zdarzyło, żeby na woku cokolwiek wyschło i stwardniało, mimo wszystko technika smażenia (i naczynia) jest kompletnie inna niż na patelni.

    • root

      Tak naprawdę negi to ani szczypior (ani szczypiorek), ani por, ani dymka. Więc kajam się, bo mój błąd. To, co japończycy nazywają ‚negi’ u nas nazywa się pospolicie cebulą siedmiolatką, a fachowo czosnkiem dętym. O rodzinie roślin czosnkowych to można by dziesięć osobnych notek napisać :> Ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że przynajmniej nazwa brzmi ładnie.
      Ryżowar to normalna polska nazwa na suihanki, nie wiem czemu spotykasz się z tym pierwszy raz 😉 A co do kurczaka, to nie zdarzyło mi się, żeby się zrobił twardy – wiem, że ta woda to taka nieortodoksyjna, ale prawidłowo to w woku powinno się smażyć każdy składnik po kolei, a komu by się chciało?