Warsaw Sunset

 Czy wy wytrzymujecie jakoś te upały? Bo ja nieszczególnie. Już chce się wyć z powodu tych temperatur. Dzisiaj od rana piszę bardzo ważne i ciekawe artykuły o postapokaliptycznym świecie i już mi zaczął parować biedny mózg, a raczej jego przesmażone resztki. Co więc z tym zrobić? Trzeba zalać robaka. Zaczynam więc w panice szukać alkoholu poza piwem, bo mam ochotę nie na piwo, ale na coś, czym przywitam piękny zachód słońca w Warszawie. Przywitam noc, jak każde stworzenie co szczyt intelektualnego biorytmu na każdy dzień ma koło północy. Cóż więc? Warsaw Sunset, tak go sobie roboczo nazwałem. Dig in!
 

 

Czego nam trzeba?

wódka grejpfrutowa Lubelska

świeży sok z pomarańczy

Sprite

lód, DUŻO lodu

Piwo typu lager, np. Perła

 

I jedziemy:

W drinkach filozofii nie ma. Wrzucamy lód do szklanki. Wlewamy – na oko – 50-tkę wódki. Do tego sok z połówki pomarańczy. Jak macie farfocle – lejcie przez sitko. Dolewamy – na oko – lunięcie Sprite’a. Dopełniamy piwkiem. Idziemy zrobić zdjęcia na bloga, wypijamy, stwierdzamy – kuźwa, jak tu nie kochać Warszawy?! 😉

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...