Porowata wieprzowina Chow Mein (??)

 Danie z cyklu „o rety, co tu zrobić”. Składniki wymyślone na poczekaniu, tak samo marynata. Do tego nieśmiertelne chow mein wzięte z chińskich zupek i w tle – zwracam uwagę – dostojny Józek. Danie z gruntu należy do tzw. kuchni chińskawej i smakuje dobrze jak cholera.

Od razu też uprzedzam, tak, nie użyłem tym razem skrobi/mąki kukurydzianej. Nie miałem ochoty na paćkanie w sosie, a tylko aromatycznego wieprzka plus lekko tylko podsmażony makaron. Do tego por, grzyby i jazda.

 

 

 

Czego nam trzeba?

wieprzowina, najlepiej szynka – 200 g

por, część biaława – 1 szt.

grzyby Mun – 30 g

sos sojowy jasny

sos sojowy ciemny

sos Worcestershire

pieprz czarny

olej/oliwa

imbir

makaron na chow mein

 

I jedziemy:

Makaron wziąłem z trzech zupek chińskich „Vifon”. 😉 Prawda jest taka, że nie musicie kupować mega wypasionego makaronu. Równie dobrze nadaje się chow mein z Lidla, jak i „Vifony” (ale tylko te, bo inne zupki odpadają). W ogóle z tym „chow mein”, czyli ?? to jest głupia sprawa, bo oznacza to dosłownie „usmażony makaron”, także mówienie „makaron chow mein” to „makaron smażony makaron”. Ach, te lingwistyczne ciekawostki. 😀

Tak czy inaczej perforujemy 2-3 zupki chińskie „Vifon”, zalewamy makaron wrzątkiem i odstawiamy, żeby spęczniał. Grzyby wrzucamy do wody i zostawiamy na kwadrans. Potem wylewamy wodę, zalewamy nową i gotujemy przez 10 minut. Odsączamy, odstawiamy.

Kawałek szynki myjemy, oczyszczamy z ewentualnego przerostu i błon, kroimy w paski i…

Wrzucamy do michy. W misze jest już sos sojowy jasny i ciemny (proporcja 2:1), jedno lunięcie Worcestershire, odrobina startego imbiru, szczypta czarnego pieprzu oraz nieco oleju lub oliwy. Namaczamy dokładnie świniaka. Rozgrzewamy sobie woka, albo z braku laku – dobrego teflona, wrzucamy świniaka i smażymy stir-fry. Jak się świniak zrobi, dorzucamy grzyby, smażymy dalej. Po bandzie. Jak mamy dwie sekundy – kroimy w plasterki pora. Dorzucamy do świniaka, smażymy chwilkę i dorzucamy odsączony wcześniej makaron. Smażymy – wedle uznania, jak podlejecie tłuszczem, to możecie mieć makaron na chrupko. Ja wolę jednak taki a la nicienie :D, także nigdy nie smażę go zbyt długo. Gasimy ogień, podajemy gorące.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...