Farfalle przeciwbakteryjne

 Stało się. Lud zachorowała. Sesja na weterynarii rodzi się w bólach, jak Antychryst w „Dziecku Rosemary”, a Lud – po wizycie w Krakowie – smarka, kicha, ledwie gada. Wygonić do lekarza nie sposób, medice cura te ipsum. Trzeba domowymi sposobami. Najpierw robimy dobrze naczyniom krwionośnym za pomocą wszelakich koktajli i bomb witaminy C. No ale potem czas na kurację bardziej hardkorową. Cóż jest lepszego w zakresie domowego leczenia i quasi-antybiotyków, jeśli nie czosnek? Dużo czosnku! Ale żeby kuracja była przyjemnością, a nie torturą, to trzeba sprawę rozwiązać w sposób chytry. Jasne, niektórzy lubią trzy ząbki czosnku w plasterkach na kanapce, ale Lud jednak woli inaczej. Co zatem robimy? Aglio&olio z pomidorowym twistem.

 

Czego nam trzeba?

farfalle – 300g

czosnek – 5-6 ząbków

suszone pomidory – 3-4

oliwa z oliwek (może być EV)

parmezan

 

I jedziemy:

Wbrew pozorom zrobienie takiego makaronu to nie jest byle co. Jedyną pułapką (bo jakie niby miałyby być inne) jest tu czosnek. Dlaczego? Ano dlatego, że łatwo go zepsuć. Robimy więc tak – makaron się nam gdzieś w tle gotuje. Na patelnię wlewamy nieco oliwy, ja używam zwykłej (jakoś mam ostatnio smaka), ale można Extra Vergine bez problemu. Siekamy czosnek i dorzucamy na patelnię. Włączamy gaz i ogień, minimalny. Gdy nam się będzie lekko tłuszcz podgrzewał, siekamy te kilka pomidorków (najlepiej żebyście znaleźli takie z tymiankiem, ja je wyżeram ze słoika, takie są dobre…). Zanim się oliwa rozgrzeje zbyt mocno, widzimy że czosnek zacznie się lekko szklić. Dorzucamy pomidory, mieszamy chwilkę zestawiając co moment z ognia. Gasimy. Odcedzamy makaron, mieszamy z oliwą, czosnkiem i pomidorami. Podajemy posypane mocno parmezanem. I jazda!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...