Sammy, Łosoś Mądrości / Sammy, the Salmon of Knowledge

 Tak tak, co prawda nie jestem jakimś wielkim fanem Chemical Brothers, ale za każdym razem jak wtryniam łososia, Salmon Dance to podstawa. A skąd tu mądrość? Bo mądrość łososia dzisiaj jest taka – geniusz leży w prostocie. Nie musisz myśleć trzysta lat nad tym, jak przyrządzić dzwonko, które akurat zmaterializowało się w lodówce (bo ci się do tego czasu zepsuje…). Po prostu zrób klasykę, a i tak towarzystwo będzie wyć z rozkoszy.

 

Ok, so I’m not really into Chemical Brothers, but when I eat salmon, you know – Salmon Dance is required for good digestion. 😉 But why is our Sammy THE Salmon of Knowledge? Well… Knowledge for today is – genius lies in simplicity. You don’t have to think for a three hundred years on how to prepare your salmon (which will rot by that time, btw). Just do it classic style, and The Crowd will surely like it.

 

Czego nam trzeba?

łosoś – 2x dzwonko miałem 😉

kaparki – tak ze dwie garstki

białe, półwytrawne wino – 1/2 szklanki (albo troszkę więcej;))

masło

oliwa z oliwek

pieprz czarny

sól

I jedziemy:

Łososia myjemy, płukamy i jeśli mamy chęć, to wyciągamy ości za pomocą np. pęsety. Solimy leciutko, pieprzymy nieco mocniej, ew. nacieramy ziółkami wedle uznania (ja tym razem nie chciałem kombinować). Na patelni rozgrzewamy oliwę z odrobinką masła. Obsmażamy łososia, po kilka minut z każdej strony. Odkładamy i przykrywamy, co by nie stygł. Na pozostały po nim tłuszcz wlewamy wino, po chwili dorzucamy łyżkę masła i kaparki. Zagotowujemy. Po chwili gasimy ogień. Polewamy łososia i wtryniamy póki ciepły. Pyszności.

Można podawać z ziemniakami, ryżem, tzw. jarzyną, zieloną fasolką, brokułami, czym tam chcecie – myśmy zeżarli samego, bo taki gourmet się zrobił. I od razu jesteśmy mądrzejsi. 😉

 

We will need:

salmon – 2 rings

capers – two tablespoons (mind you, capers in Poland are sometimes Nasturtium buds ;))

white semi-dry wine – 1/2 cup, maybe a little more

butter

olive oil

black pepper

salt

Here we go:

Wash the salmon and if you’re feeling up to the task – pull out most of the fish-bones with tweezers. Salt a little, add some pepper, and eventually put some herbs (not obligatory, I didn’t do it this time). Heat the olive oil with a little butter. Fry the salmon for about 3-4 minutes on each side. Put away, cover with a e.g. lid so it won’t cool too fast. Pour the wine on olive (from fried salmon), add about a tablespoon of butter, capers and bring to the boiling point (fuck yeah!). Cook for a minute and then turn off the gas. Pour some sauce (with capers) over the salmon, serve while it’s still warm. Yummy.

You can serve this salmon with potatoes, rice and – dunno – green beans, broccoli, whatever you want. We ate it as it was, because it was so fuckin’ gourmet. 😛 And we’re smarter already! 😉

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...