Pomidorowa w duchu zen / Zen tomato soup

  Taki drobny żarcik. Istotę filozofii zen poznałem wtedy, gdy na pewnym spotkaniu w Warszawie Mistrz Kaisen podpisywał mi swoją książkę. Byłem zakatarzony, obsmarkany i kaszlący (wtedy jeszcze jako niewolnik papierosków). Mistrz spojrzał krytycznie, po czym napisał mi dedykację „Joachimowi coś tam cośtam, no i dużo zdrowia”. A potem tuszem maźnął wewnętrzną stronę okładki. No i taka jest właśnie ta pomidorówka – stworzona na potrzebę chwili, zapisuję ją tylko dlatego, że jestem w sumie dość próżny i licze na głaski i zachwyty. 😛

Ok, this one needs a little explanation. I’ve experienced the essence of zen at a meeting in Warsaw. Kaisen R?shi was signing his book for me. I had a flu, cough and all sorts of nasty things (including cough that originated from smoking cigarettes). Kaisen R?shi looked at me, critically, and then wrote „To Joachim yada yada blah blah, and stay in good health”. And then he smeared something with black ink on the inner cover. So that’s how we’re gonna do this tomato soup – made by, in and for the moment, for the time being. I’m writing this down only because I’m a little vain and I like all these facebook&comment „whoa”s and „yay”s. 😛

 

Czego nam trzeba?

przecier pomidorowy – 500 ml

cebula – 1

czosnek – 2 ząbki

bulion – ok. 1 l

bazylia

tymianek

oregano

pieprz czarny

odrobina mąki

śmietana 18%

oliwa z oliwek

masło

 

I jedziemy:

Jeśli mamy ten komfort gotowania bulionu na kościach – super. Jeśli nie, z dwóch kostek robimy litr bulionu i niech sobie stoi na boku. W garnku na odrobinie oliwy wymieszanej z masłem podsmażamy posiekaną cebulę. Możemy delikatnie posolić, żeby szybciej puściła soki. Gdy zacznie się szklić dokładamy posiekany czosnek. Smażymy chwilkę i zalewamy bulionem. Zagotowujemy, po czym wlewamy przecier. Prawda jest taka, że jeszcze nieco za wcześnie na polskie pomidory, więc włoska passata jest zawsze w cenie. Gotujemy chwilkę i zaczynamy żonglerkę przyprawami. Jedna wywrotka czarnego pieprzu, maleńka szczypta oregano, nieco większa tymianku i ok. dwie tony bazylii – ja używam suszonej, bo taką po prostu bardziej lubię. Mieszamy i gdy nam się zupa gotuje, ulewamy jej do kubka. Do niego też wsypujemy łyżkę, może półtorej mąki, rozcieramy ładnie i dokładnie, po czym wlewamy do zupy i gotujemy jeszcze kilka minut. Zestawiamy z ognia. Gdy nieco przestygnie, miksujemy blenderem. Podajemy na tysiące sposobów – dla mnie jest to albo sama gładka z łyżką śmietany, albo na grzance z parmezanem. Lud woli z kolei klasycznie po polskiemu, czyli z ryżykiem. Smacznego!

 

Gather the stuff:

tomato paste (passata) – 500 ml

onion – 1

garlic – 2 cloves

broth – 1 l

basil

thyme

oregano

black pepper

wheat flour

sour cream (18%)

olive oil

butter

 

Here we go:

Ok, when we can cook some bone&marrow-based broth it’s superb. But I didn’t so you can as well use 2 broth cubes to make 1 l of broth. 😉 Leave it. In a pot, pour just a little olive oil, add one teaspoon of butter, melt, add chopped onion (you can add a pinch of salt to release its juices earlier). Fry for a while, add chopped garlic. Pour the broth, let it boil for a second, add the passata/tomato paste. Why paste? Well, the truth is that it’s somewhat too early to buy some fine and „universe is fuckin’ blown away” polish tomatoes (if you’ve never tried polish tomatoes, well – it’s like you never watched „Alien” movie. Seriously.). In that case I always use passata, usually made either from last year polish tomatoes or some italian ones. This italian passata is of course great, but it blows away only solar system. You get the point.

Boil for a while 😉 and it’s time for herb juggling. One loading truck of black pepper should suffice. Also – small pinch of oregano, larger one with thyme and approx. 2 tons of basil.  I use dried basil (as well as rest of the herbs), because I like it that way. Really. Stir the soup, and while it’s boiling, pour some to a cup. Add a tablespoon or one and a half tbs of wheat flour. Stir, grind even (so the solution is smooth) and pour back to the soup. Let it boil for a minute or two and turn off the gas – it is done. When our soup gets somewhat cooler, treat it with a blender (because now you have a lot of onion pieces floating in the soup;)). Done.

Can be served in many ways – I prefer either as it is (with a teaspoon of sour cream) or with parmesan toast. The Crowd prefers it ‚polish style’ with sour cream and rice. Either way – enjoy!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • YaaL

    Następnym razem spróbuj zamiast śmietaną zabielić mlekiem kokosowym (:

  • Pozdrawlialiem

    Te kostki rosołowe to średni pomysł – jedzenie chemii nie jest raczej „w duchu zen” 😉

    • Łojoj, to jest stary przepis – teraz z reguły piszę, że jak się nie ma mrożonego bulionu, to wtedy inaczej się nie da. 😉