Krokieciki serowo-orzechowe / Cheese&walnut croquettes

 To jedna z „przegryzek”, które szczególnie lubię – to znaczy, wszystko co usmażone i serowe. Niestety czeka nas minimalny szok kulturowy, albowiem krokiety (czy ten deminutiw z tytułu) w Polsce, a na świecie to dwie zupełnie różne sprawy. U nas krokietem nazywa się zwykłego naleśnika, który ma np. mięsno-grzybowy farsz. Tenże naleśnik jest obtoczony w jajku i bułce tartej, a następnie powtórnie usmażony. No cóż – wszędzie indziej 😉 krokiet zrobiony jest z gotowanych ziemniaków lub sosu beszamelowego, uformowany w wałki (bądź pokrojony jeśli jest „z blachy”) i usmażony w głębokim tłuszczu. I mniej więcej coś takiego zrobimy, tyle że po mojemu.

 

This is a snack that I particularly like – well, I like everything that’s fried and cheesy. 😉 But first – a cultural shock. In Poland, apart from the rest of the world, croquette is a plain French alike cr?pe filled with e.g. meat and mushrooms, then coated in beaten egg and bread crumbs and finally – fried. Well. Everywhere else on the other hand croquette is something made either from mashed potatoes or bechamel sauce, formed in cylinders (or cut if it was made on a shallow pan) and deep fried. And that’s what we’re gonna do – my way.

 

Czego nam trzeba?

200g łagodnego żółtego sera

50g parmezanu

100g orzechów włoskich

2 jajka

15g masła

czerstwa bułka

mleko

sól

pieprz

bułka tarta

olej do smażenia

 

We shall gather 😉

mild yellow cheese – 200g

parmesan – 50g

walnuts – 100g

egg – 2

butter – 15g

stale roll (or bread crumbs)

milk

salt

black pepper

bread crumbs

oil

 

I jedziemy:

Moczymy bułkę w mleku.

Do michy ścieramy żółty ser, na tarce o małych oczkach. Dodajemy do tego połowę parmezanu. Następnie orzechy, które wcześniej tłuczemy niemal na miazgę. Dodajemy lekko odciśniętą bułę, odrobinę soli, dwie odrobiny pieprzu. Oddzielamy żółtka od białek. Białka odstawiamy na bok, żółtka wlewamy do masy. Wyrabiamy na w miarę gładką ciapę.

Białka z ociupinką soli ubijamy na sztywno.

Mieszamy wraz z resztą.

Na patelni rozgrzewamy olej (tak w sam raz żeby się placuszki zanurzały). Nabieramy porcję ciapy, obtaczamy w bułce tartej wymieszanej z drugą połową parmezanu i – bach – na olej. Smażymy na złoto z obu stron. Podajemy ciepłe, z żurawiną. Ale i na zimno będzie dobrze. 😉

 

Here we go:

Dip the stale roll in the milk.

Prepare a bowl. Grate yellow cheese, add half of the parmesan. Crush the walnuts and add them to cheeses. Squeeze the roll gently (if it’s soft already) and put in the bowl with cheeses. Now, add a pinch of salt and black pepper.

Now the eggs. Separate yolks from whites. Add yolks to the mixture, stir with your hand (you know, kneadin’ style, yo!) until it’s smooth as a criminal.

Beat the egg whites – add few grains of salt 😉 so the foam will be stiff as a… hmm, nevermind. Pour the foam into the mixture, stir gently.

Heat the oil in a pan. Take some of the cheese mass, coat in bread crumbs mixed with the rest of the parmesan, and fry! Serve hot if you can, with cranbeery.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...