Scaloppine al limone, czyli wiadomo co w wiadomo czym ;)

 Typowa zabawa z kuchnią włoską. Bardzo proste danie, które przyrządzamy niemalże w chwilkę, a smakuje jak cholera.

Trwa to dłużej jedynie wtedy, gdy w połowie smażenia nasz kot złamie sobie ząb i przerażeni wieziemy go (nie wiedząc jeszcze czy to ząb złamany, czy połknął tysiąc żyletek…) do kliniki.

 

 

 

 

Czego nam trzeba?

300-350g cielęciny

mąka

sok z cytryny

bulion

masło

oliwa

 

I jedziemy:

Cielęcinę kroimy na plastry, rozbijamy (acz nie jakoś mega mocno, nie lubię zmiażdżonego mięsa ;)). Ja miałem niestety nieco przerośnięte, ale myślę, że wam na pewno uda się znaleźć coś ładniejszego. Obtaczamy w mące i bach – na oliwę z masłem. Obsmażamy z obu stron i odkładamy na talerz.

W międzyczasie rozprowadzamy łyżeczkę mąki w bulionie, wlewamy do tłuszczu, dodajemy sok z cytryny i niechże się zagotuje. Wrzucamy wtedy nasze kotlety, gotujemy tak 1-2 minuty i właściwie to wszystko. Można niby przyprawiać, ale moim zdaniem to jest taki typ dania, w którym przyprawy (nawet sól i pieprz) po prostu zepsują ten orzeźwiający podsmak cytryny. Dlatego ja nawet nie pieprzyłem ;), a wiecie że to uwielbiam.

Zdrowia!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...