Za co zabija Kanadyjczyk, czyli Poutine

 Od razu muszę z przykrością stwierdzić – poniższe Poutine nie jest prawdziwym Trve Grim Canadian Poutine. To prawdziwe robi się z hmmm… powiedzmy, że czegoś a la twaróg po serze Cheddar (hint: cheese curd). Niestety tego w Polsce nie dostaniemy. Natomiast dostaniemy ser Gouda, a smak jest dość podobny, łagodny (choć nie ma tego piszczenia na zębach). Czym jest Poutine? To typowy heartstopper – kanadyjski fast-food, który podobno jest obdarzony dwoma uczuciami jednocześnie – miłością i obrzydzeniem. Jak to ktoś od nich powiedział:

Jedynymi ludźmi którzy nie zjedzą Poutine są ludzie na diecie

Poutine to kanadyjskie dobro narodowe, a przy okazji jedna z potraw, którą zażerałem się w biednym i smutnym dzieciństwie, nie wiedząc że gdzieś po drugiej stronie świata ludzie urządzają zawody w jej pożeraniu. Ale – do rzeczy!

 

Czego nam trzeba?

kilka ziemniaków

ser żółty Gouda 😉

sos pieczeniowy ciemny

który wykonamy mając:

masło (albo/i tłuszcz po pieczeniu czy smażeniu mięska)

mąkę pszenną

bulion wołowy

sos Worcestershire

sos sojowy ciemny

sól

pieprz czarny

 

I jedziemy:

Smażymy frytki, ale tak mocno spiekamy. To ważne.

W międzyczasie robimy sos pieczeniowy. Na tłuszczu po mięsku (i ew. maśle) zasmażamy mąkę na ciemną zasmażkę. Zalewamy niepełną szklanką bulionu. Miąchamy non stop, lekko solimy, jedno ciunięcie Worcestershire i sojowego ciemnego. Pieprzymy jak nam lekko zgęstnieje. Gasimy ogień.

Frytki powinny przez ten czas się zrobić, zatem wkładamy je do miseczki, posypujemy startym serem i polewamy sosem. Ponoć idealne Poutine jest wtedy, gdy poczekamy minutę czy dwie, żeby sos rozciapał lekko frytki i ser. Masakra i smacznego! 😀

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Kornelia

    głodna!!!!