Kremówki LGBT

 Haha, tego się (poza moimi fejsowymi znajomymi) nie spodziewaliście? Otóż geneza nazwy, to znaczy – tego „LGBT” jest taka sama jak geneza tzw. kremówek „Papieskich” (tzn. jest to marketingowy spin). Otóż szef Kościoła Rzymskokatolickiego w 1999 roku, na pielgrzymce będąc palnął jakoby uwielbiał kremówki, które podczas matury żarł z kolegami z Wadowic. Machina marketingowa ruszyła, a sądząc po nieco tajemniczym uśmieszku szefa KRK, ludzie zaczęli dodawać do kremu budyniowego alkohol. Nikt nie wspomniał ani słowem, że cukiernia do której chadzał Jan Paweł II (formerly known as Karol Wojtyła) już dawno nie istnieje, a tajemnej receptury wadowickiego cukiernika nie zna nikt. Co tam. Dlatego też nazwanie kremówki „Papieską” jest tak samo adekwatne jak nazwanie jej „LGBT”. Pomysł podsunął mi mój filologiczny przyjaciel – dwie warstwy kremów odnoszą się do Human Rights Campaign. Myślę, że jest to wystarczająco zabawne, zatem – do dzieła!

 

Czego potrzebujemy?

na ciasto:

300g mąki pszennej

200g masła (celowo podaję gramy, bo kostki bywają jak monety w dawnych czasach – oszukane)

1 jajko

2-3 łyżki kwaśnej śmietany

 

na krem budyniowy:

1l mleka

50g masła

200g cukru

4 żółtka

2 jajka

100g mąki pszennej

70g mąki ziemniaczanej

1 cukier waniliowy (wanilinowy ;))

na bitą śmietanę:

2 kubeczki śmietanki 30% (te mniejsze ;))

3-4 kopiaste łyżeczki cukru pudru

przystrojenie:

cukier puder

 

I jedziemy:

Pierwsza rzecz – dlaczego dwa kremy? Bo Lud sobie zażyczyła. Druga rzecz – czemu nie ciasto francuskie? Bo to „a la francuskie” na kwaśnej śmietanie jest naprawdę świetne. 🙂

Najpierw ciasto. W misce mamy już mąkę, wbijamy jajko, dorzucamy masło, siekamy nożem, rozcieramy szybko łapkami, dorzucamy kwaśną śmietanę, zagniatamy na gładkość. Zawijamy w folię spożywczą i bach do lodówy na całą noc.

Następnego dnia dzielimy ciasto na dwie części, lekko rozwałkowujemy pierwszą, smarujemy odrobinką masła blaszkę i pieczemy przez ok. 15 minut w 180st. C. To samo robimy z drugą. Studzimy.

W międzyczasie 😉 zrobimy budyń. Z litra mleka bierzemy 1/4, czyli ok. szklanki i odkładamy sobie na bok. Resztę dajemy na gaz z masłem, cukrem i cukrem waniliowym i niech dochodzi do gotowania. W tym czasie z reszty mleka, mąki pszennej i ziemniaczanej, oraz żółtek i jaj robimy nasz zaczyn. To znaczy miksujemy wszystko aż będzie gładkie. 😉 Mleko powinno nam się zagotować, zatem ciureczkiem lejemy nasz budyń in spe – i ciągle mieszamy, żeby nie było grudek. Jak trochę tego zaczynu zostanie to nic, ważne, żeby zrobić gęsty budyń. Gotujemy sekundkę i zestawiamy z ognia. Niech się studzi.

W tym czasie ubijamy śmietankę z cukrem pudrem – tak żeby miskę przewrócić, a śmietana nadal stoi. 😉

Gdy nam wszystko ładnie wystygnie, bierem płat ciasta, smarujemy go kremem budyniowym, następnie – dość delikatnie – bitą śmietaną, przykrywamy drugim blatem, przez sitko posypujemy cukrem pudrem et voila! Kremówki LGBT gotowe. Pyszne pyszności.

W ramach porad od Chimka: dobrze jest ten górny blat zawczasu pociąć na kwadraty – lepiej się będzie kroić. Bo ja do krojenia używałem najostrzejszego noża w domu, czyli takiego do filetowania. 😉

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Szymon

    W każdej małopolskiej cukierni od 20 lat znana jako „kremówka wiedeńska” : )