Mafé, czyli Afryki czar

 Po tych ostatnich mięsnych eskapadach nabrałem ochoty na coś bardziej warzywnego. A przy okazji też nęciła mnie kuchnia afrykańska.  Zastanawiające jest, że Europa nie ma przed ludźmi tajemnic, kuchnia azjatycka też jest bardzo popularna. A Afryka? Zero, nada, niente. I pisząc „Afryka” nie mam na myśli Egiptu – kraje mocno muzułmańskie z Afryki Północnej nie są dla nas dziwne. No może poza przyrządzanymi w całości baranimi łbami. 😉 Teraz jednak przejedźmy palcem po mapie bardziej na zachód… Senegal, Gambia, Ghana, Wybrzeże Kości Słoniowej… Co łączy te kraje? Być może niewiele rzeczy, ale na pewno Mafé jest spoiwem. To dość tradycyjne danie typu eintopf, czyli jak to mówię – jednogar. Jest masa wariacji, może być mięsne, może w wersji tzw. wegetariańskiej, można wrzucić tam wiele warzyw, albo tylko jedno… Wszystko zależy od nas. Jednakże podstawą i tym, co sprawiło, że wczoraj pewna kamienica na Mokotowie zapłonęła z rozkoszy podniebienia jest niezwykłe połączenie orzechów ziemnych i pomidorów. Zachęciłem? No to czytajcie dalej.

 

Mafé jest dość proste do zrobienia i nie wymaga megawielkiej wiedzy kulinarnej. Jest też daniem dość elastycznym, dlatego to co przedstawiam to moja wersja, bez mięcha. Dałem tu też marchew i batata – tak było w jednej z wersji, a dobrze podejrzewałem, że wraz z masłem orzechowym uzyskamy wspaniały słodkawy posmak, pod którym gdzieś pomrukuje lekki słonawo-orzechowy szlif. Jeśli będziecie robić na mięsie, pamiętajcie o tym, że kurczaka wyjmujemy szybko (bo nam się rozwali), zaś wołowinę trzeba pogotować. Plusem bezmięsnej wersji mafé jest to, że gotuje się szybciej – w sumie ok. 30 minut. A teraz, do rzeczy.

Czego nam trzeba?

2-3 pomidory

masło orzechowe

500 ml przecieru pomidorowego

1 bakłażan

5 ząbków czosnku

2 cebule

1/2 słodkiego ziemniaka (czyli batata, a one są ogromne z reguły, ale jak mniejszy – to jeden)

500 ml bulionu (ja dałem wołowy z kostki, bo jakoś lubię ten posmak, a przecież i tak nie ma w nim mięsa ;))

imbir (kawałek korzenia lub 1 łyżeczka proszkowanego)

pieprz czarny

sól

olej do smażenia

 

I jedziemy:

Na patelni i kropelce oleju, na dużym ogniu obsmażamy szybko bakłażana. Odkładamy.

W garnku na oleju podduszamy cebulę pokrojoną w piórka. Solimy i niech się dusi chwilę. W tym czasie siekamy czosnek i ścieramy imbir (ew. szykujemy proszkowany). Dorzucamy do cebuli czosnek, imbir, mieszamy dokładnie i chwilkę smażymy. Zanim nam czosnek ściemnieje, wrzucamy bakłażana, a po wymieszaniu zalewamy przecierem. Dolewamy ok. połowę bulionu.

Niech to sobie powoluteńku pyrka, zaś my w tym czasie kroimy na plasterki marchew, na ósemki pomidory, zaś słodkiego ziemniaka w kostkę. Wrzucamy do naszego gara. Jeśli jest bardzo gęste (od przecieru), podlewamy lekko bulionem. Przykrywamy i niech się pogotuje, tzn. do momentu gdy batat będzie miękki (a marchew wtedy jeszcze stawia lekki opór na zębie).

Gdy to się stanie, nabieramy do kubka wywaru, i wrzucamy do niego 2-3 kopiaste łyżeczki masła orzechowego. Mieszamy dokładnie, tak żeby uzyskać jednorodny płyn. Wlewamy do gara i teraz mieszamy dość często, gotując to jeszcze kilka minut. Chodzi o to, by masło się rozeszło po całej potrawie.

W międzyczasie gotujemy ryżyk.

 

Podajemy i wciągamy z wrażenia tyłkami połowę Starego Mokotowa…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...