Biała kiełbasa w piwku, czyli uczta mięsożerców

 Gdy na horyzoncie ukazuje się jakiś wrogi batalion wegan, robimy to proste żarełko. Sama Lud stwierdziła, że to jest taka uczta mięsożercy. Kiełbacha, boczek, słonina, kluchy. No masakra. Od jutra przechodzę na dietę, a tymczasem… Przepis, teraz mnie olśniło, dedykuję Doombkowi, bo on zawsze dostawał drgawek i frenezji na widok kiełbachy. 😛

 

 

 

 

 

 

 

Czego nam trzeba?

4 szt. surowej białej kiełbasy (jak parzona, to krócej robimy)

1 piwko (Perła)

1 cebula

100-150g wędzonego boczku

miód gryczany

3-4 kulki jałowca

2 goździki

1/2 liścia laurowego

2 kulki pieprzu czarnego

50g słoniny

mąka pszenna

jajko

woda

olej

 

I jedziemy:

Na patelni zesmażamy na chrupko plasterki boczku. Lepiej dla was, żeby był topny. Odkładamy go do miseczki, a na powstałym po nim tłuszczu obsmażamy białą kiełbasę na lekko rumiany kolor (można, a nawet trzeba ponakłuwać), dorzucamy cebulę pokrojoną w piórka i smażymy jeszcze 2-3 minuty. Zalewamy piwkiem – tak żeby była „peryskopowa” ;), czyli nie do końca zanurzone kiełbaski. Wrzucamy jałowiec, liść laurowy, goździki oraz pieprz i na dość wolnym ogniu powoli sprawę wygotowujemy. Po ok. 10 minutach gotowania wyjmujemy rozmokły liść i dodajemy 2 łyżki miodu. Po co ten miód? No cóż, nie ukrywajmy – cebula w połączeniu z piwkiem nie będzie szczególnie zachwycająca (czyt. po prostu gorzknieje). Nie używam tu celowo słodkich piw typu Warka Strong, bo teraz to jest jakieś gówno z proszku a nie porzadne piwo. A porządne piwa zazwyczaj mają tę swoją chmielową przypadłość – są z goryczką. Najlepsza tu chwilowo jest Perła (ew. Łomża), ale aby cebula zyskała jakiś szlachetniejszy posmak, dodajemy nieco miodu – da on też daniu lekko dymny szlif.

Po paru minutach wyjmujemy goździki, pieprz i jałowca. Wygotowujemy tak, by piwka nie było już prawie w ogóle.

W osobnym garnku zagotowujemy wodę z sporą ilością soli i łyżką oleju. W miseczce czy garnku z kolei robimy kluski lane – wsypujemy mąkę, wbijamy jajko i dolewamy wody. Trzeba zrobić tak, by ciasto się lekko kleiło do łyżki, a nie było wodniste. Zagęszczajcie mąką w razie potrzeby. Nie chciałem tu robić galuszek czy czegoś w tym stylu, a „lać” ciasto – żeby kluseczki były małe. Jak zrobicie – wasz biznes. 😉 Jeśli z łyżki, to zanurzamy łyżkę we wrzątku, potem nabieramy ciasta, bach z powrotem na wrzątek. I tak do skutku. Ale można „ciurkiem” lać i wtedy robią się takie malutkie kluski. Zaraz po tym jak wszystkie wypłyną, tak minutkę gotujemy i wyławiamy łyżką cedzakową.

Na patelni z resztkami piwnej smażeniny kroimy słoninę, rozgrzewamy, stapiamy, wrzucamy kluchy i chrupki boczek. Smażymy chwilkę, wykładamy na talerze razem z kiełbachą i bach – do głowy (bo głowom jemy ;)).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Jak przechodzisz na dietę, to będą dietetyczne przepisy? ^^ Mi też by się przydało, ale większość dietetycznego żarcia jest no… low-sugar, low-fat, low-taste. I ja nie jestem z tych, co jedzą tłuste i słodkie zanadto ;>

    • Chimek

      Z tą dietą to oczywiście dowcip. 😉 Raczej – jako że wiosna – wrócę do roweru i ew. biegania… Wyczynowo pojadę na Muranów a potem krzyknę „POLONIA CHUJE”. Od razu można przebiec całe miasto. ;D

      • No ja pewnie wrócę do 20km spacerków z kijaszkami. Poza tym mam wózeczek, więc w końcu zwiedzę wszystkie podwarszawskie lasy, które jakoś omijałam zrażona koniecznością godzinnego dojazdu 700-tką.

        A co do diety, to ja od jakiegoś czasu próbuję jakoś kombinować, żeby nie pochłaniać więcej niż wypada, a jednocześnie nie tracić smaku. Niestety większość potraw „dietetycznych” polega na ugrillowanych kilku warzywkach, a jak przepis jest inwencyjny, to jest to brokuł z oregano.

        PS. Krzyknij „LEGIA CHUJE” pod Pepsi Arena. ^^ Ciekawe, czy dobiegniesz do Wilanowa ^^