Palle di riso

 Włoskich dobroci ciąg dalszy – tym razem dość klasyczna (nie empiria, nigdy nie byłem w Italii :() przekąska, czyli kulki ryżowe z różnymi dobrodziejstwami. W tym przypadku salami peperoni i mozzarella, dzięki której – jeśli to jakieś bardziej oficjalne – będziecie się wstydzić ciągutkowego wnętrza. 😉 Przepis wciągnąłem z Kuchni pod Wulkanem. W kolejce jeszcze jeden mi został – i to nawet nieco wzmocniony. Ale to jutro.

 

 

 

 

Czego nam trzeba?

ryż 😉 (tyle ile sypniemy ;))

mozzarella (dwie kulki wystarczą)

10 dkg parmezanu (albo u mnie jak zwykle nieśmiertelny Correggio)

10-15 dkg salami (ja wciągnąłem peperoni)

sól

pieprz czarny

2-3 jajka

bułka tarta

 

I jedziemy:

Ryż gotujemy, odsączamy i niech sobie stygnie. Jak już wystygnie ;), wrzucamy do michy razem ze startym parmezanem, startym także i salami. Wbijamy jajka i miąchamy łapką. Mozzarellę kroimy na – pi razy drzwi – kostkę. Bierzemy na dłoń nieco masy, spłaszczamy, kładziemy mozzarellę, zaklejamy, bach na jakąś paterę. I tak do skutku, dopóki nam się „materiał” nie skończy. Warto co jakiś czas płukać ręce zimną wodą, bo ryż będzie się kleił do łapek.

Wstawiamy całą sprawę do lodówki, bo goście jeszcze nie przyszli – a to trzeba podawać względnie ciepłe. Jak już się towarzystwo zjawi ;), wyjmujemy, gdzie obtaczamy w naszykowanej już bułce tartej i rozkłóconym jajku, po czym smażymy w głębokim (niekoniecznie, ale lepiej) oleju, odsączamy i podajemy. Proste i świetne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Pojedź do Italii, zdecydowanie :> Każdy, kto kocha kuchnię, to uzna to za pielgrzymkę. A swoją drogą jaki ryż? Normalny czy do risotto?

    • Chimek

      Tak, ja mam kilka miejsc, jak już będę miał za co, nie tylko Italię. 😉

      Generalnie ja użyłem zwykłego, białego – tak jak jest tagowany ;). Gdyby konkretnie trzeba było arborio (a nie trzeba), to ja zawsze podaję że trzeba coś konkretnego. Ten nasz biały jest ok – tyle, że hehe, ja nie kupuję torebkowanego, tylko sypki – wtedy w zależności ile i w jakiej ilości wody gotujesz, otrzymujesz nieco inny ryż.

      • No ja w ogóle nie uznaję ryży torebkowych, bo jedyne, co można, to wypłukać z nich cały smak ;> Pytanie, czy lepiej użyć arborio czy różnica nie jest warta zachodu ;D

        A co do Italii, to jedź do doliny Padu 😉 Wg mnie to kulinarnie najlepsza część dla człowieka z umiarkowanej strefy klimatycznej i na dodatek kraina serów. Ostatnio byłam w zeszłym roku i do teraz tęsknię do wina „Sangue di Giuda”, boskiej latte za 1,5 euro (!) i kolacji alla Ojciec Chrzestny 😀 Kulturę restauracyjną mają nieporównywalną do nas.

        • Chimek

          Generalnie ja bym nie bawił się – arborio to jednak dla mnie ryż, prażenie, winko, risotto. Tu masz taką zwykłą przekąskę, którą spokojnie zrobisz na „naszym” białym długoziarnistym.

          Noo… Wiesz, ja jeszcze Francję, Węgry, może Grecję, prażone pszczoły z Tajwanu… 😛 Generalnie Keira mówi „och chimo bo tam zabytki i muzea”, a ja na to „o kurwa, tradycyjna regionalna kuchnia”. ;D

          • W ogóle Bałkany i Grecja mnie też kulinarnie kręcą ^^ Francja jest niby ciekawa, choć okrutnie oklepana. No i nie mam w sobie jakiegoś gigantycznego zachwytu dla ich kuchni, wg mnie Włosi podobny klimat lepiej robią ;> Ale zamki nad Loarą to bym obejrzała 😀 Mmmm… Tajlandia i zielone curry *.* Chyba nawet dzisiaj zrobię 😀

            PS. Czy jestem jedyną gotującą osobą bez kulinarnego bloga? ];>

          • Keira Wyka

            Jak już odkryłaś ten fakt, to teraz szybciutko zakładaj blogasqa 😀