Medaliony indycze w gruszkach i sosie serowym

To jest danie z kategorii „nawet kawaler nie będzie miał problemu”. 😉 Potrzeba niewiele, robimy szybciutko, filozofia w tym żadna, a zatem… Do dzieła!

 

 

 

 

 

 

 

Co zgarniamy?

kilka plastrów piersi indyczej (ew. kuciaka, jak musicie)

gruszki w syropie

ser pleśniowy typu roquefort (np. nasz Lazur, raczej ten turkusowy, plus odrobina niebieskiego)

majeranek

tymianek

rozmaryn

cząber

papryka słodka

papryka ostra

pieprz

sól

olej do smażenia i marynaty

 

I jedziemy:

Zero filozofii. Zero. Jak jesteście leniwi to zamiast mojej wyliczanki możecie walnąć sobie przyprawę do drobiu i będzie mniej więcej to samo. Do miseczki lejemy ze 3 łyżki oleju. Wsypujemy szczyptę tymianku, rozmarynu i majeranku, cząbru, do tego dwie szczypty papryki słodkiej, odrobinkę ostrej, pieprz, sól. Mieszamy. Moczymy w tym indora.

Indora tegoż wrzucamy na patelnię i obsmażamy z obu stron (można dodać ociupinkę oleju, jeśli z marynaty jest za mało). Gdy obsmażymy – zdejmujemy z ognia i na ten sam tłuszcz wrzucamy połówki gruszek. Obsmażamy znowuż moment. Zdejmujemy gruszki (albo jeśli mamy dużą patelkę, dajemy na bok), wrzucamy indora, przykrywamy gruszkami, podlewamy odrobiną wody i wkruszamy po pół opakowania Lazura niebieskiego i turkusowego. Niechże pyrka z 10 minut, aż ser się totalnie rozpuści i sos uzyska jednolitą kremową barwę. Zdejmujemy z ognia, podajemy z ryżykiem.

I tyle!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...