Stroganow na sterydach

 Boeuf Stroganow to danie z tej smutnej kategorii „wielkich kłótni”, do której należą i żurek i pasta carbonara. Gdzie nie spojrzeć każdy ma jedyną i słuszną wersję Stroganowa, choć nikt nie potrafi dobrze zapisać czy w ogóle imaginować skąd taka a nie inna nazwa. Strogonow, Stroganoff, Strogonoff, no żesz kurde bladź. Do tego bitwy z uporem godnym wyższej sprawy nad tym czy powinny być w środku ogóry kiszone, keczup, a może cebula. Pieczarki czy leśne grzyby. Kosmos jakiś. Zatem – dzisiaj mój osobisty przepis na Stroganowa, a przy okazji chwilka z historią.

 

Jak to z popularnymi potrawami bywa historia Stroganowa, a raczej jego początki giną w pomroce dziejów. W polskiej wersji wymowy (i historii przy okazji) mamy Boeuf Stroganow. Boeuf, bo ponoć pierwszy raz przyrządził to francuski kucharz. Z drugiej strony mamy Stroganowa, prawdopodobnie Pawła (choć i to nie wiadomo), dyplomatę rosyjskiego. Z trzeciej – w rosyjskiej książce kucharskiej dla pań domu pojawia się z kolei „wołowina a la Stroganow z musztardą”. No i bądź tu mądry.

 

Tak czy inaczej, pierwotna wersja tego hmm… gulaszu to mięso wołowe (dzisiaj wszyscy się upierają przy polędwicy, która jest najdroższym kawałkiem krowy), które obsmażone (oprószone mąką) duszono w bulionie z dodatkiem musztardy i pod koniec zaciągano śmietaną. Finito, żadnych zasranych ogórków, grzybów, keczupów, cholera wie czego.

 

Natomiast skoro już mamy pierwotny zamysł z głowy – zajmijmy się ewolucją. Gulasze to są takie typy dań, które bardzo łatwo i bardzo fajnie można modyfikować, jak i przy okazji zepsuć. 😉 Generalnie rzecz biorąc aktualnie w Europie (Stroganow pod różnymi transkrypcjami znany i kochany jest na całym świecie) popularna wersja zakłada obecność pieczarek bądź grzybów leśnych oraz przecieru czy koncentratu pomidorowego. Cebula także jest jasną sprawą.

 

A jak ja to widzę? No to zobaczmy:

 

Czego nam trzeba?

40 dag wołowiny. Jak nas stać, to polędwica (100zł/kg, U MAD?!), ale – nawet jeśli nie znacie się na tuszy – jak pójdziecie do sklepu i poprosicie o rostbef czy rozbratel, też będzie dobrze, tylko trzeba mocniej poddusić. Ważne, żeby był to kawałek mięsa z części grzbietowej (rozbratel to cały kawałek środkowego grzbietu, dzieli się na różne tam steki, rostbefy srefy, ale ważne że jest dość dobry na gulasz ;)).

30 dag pieczarek

1 papryka czerwona

1 papryczka pepperoni

2 ogórki kiszone

2 nieduże cebule

mąka pszenna

bulion wołowy

śmietana 18%

przecier pomidorowy

sól

pieprz czarny

olej do smażenia

 

I jedziemy:

Szykujemy sobie gar i obok patelnię. To nie kuchnia węgierska niestety, że wszystko walimy do jednego gara…

Pieczarki obieramy, kroimy w paski i wrzucamy na patelnię bez tłuszczu! Leciutko solimy, obsmażamy kilka minut, zrzucamy do gara. Wrzucamy pokrojoną w paski paprykę i papryczkę pepperoni (z pestkami, jeśli chcecie deczko hardkora), leciutko solimy, obsmażamy moment, do gara. Teraz wlewamy troszkę oleju i wrzucamy cebulę pokrojoną w piórka. Solimy leciutko, zesmażamy i bach – do gara.

Mięso myjemy, osuszamy, kroimy w paski. Obtaczamy w mące i porcjami wrzucamy na gorący olej (można dolać jak braknie) po cebuli. Ważne byśmy nie wwalali wszystkiego naraz. Mięso ma się obsmażyć, nie dusić. I porcjami zrzucamy do gara. Zostanie nam zapewne patelnia z niewielką ilością tłuszczu i poprzywieraną mąką. 😉 Ja to robię tak, że zamiast do gara, wlewam bulion na patelnię, gdzie jest nieco mąki i aromatyczny tłuszcz. Momencik dosłownie gotuję i potem zlewam do gara. Dodajemy czarnego pieprzu i na małym ogniu niech sobie pyrka. Mięso, w zależności od tego jakie, dusimy od kwadransa do godziny (sic!).

W międzyczasie rozrabiamy tak ze trzy porządne łychy przecieru z dwiema łychami śmietany i łyżką mąki. Hartujemy wywarem z gulaszu i spokojnie zlewamy do gara. Miąchamy i niechże pyrka dalej. W zależności od tego, ponownie, jakie mamy mięcho, tak na 5-10 minut przed końcem duszenia dodajemy dwa pokrojone w kostkę ogóry. Dusimy jeszcze parę minut, odstawiamy i niechże kilka jeszcze chwil postoi i się zgryzie.

 

Nabieramy do miski i patrzymy jak towarzystwo wtrzącha (albo skacze po pokoju bo papryczka była za ostra ;))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...