Naleśniki troszkę z Turcji

 Nie wiem czemu, luźno mi się skojarzyło… Taki zestaw smaków akurat jakoś zawsze szedł w parze ze wschodem, nie tak straszliwie dalekim, raczej tym który kotłuje się też w okolicach bardzo południowej Europy. 😉 Wymyśliłem je na poczekaniu, bo Keira zażyczyła sobie coś słodkiego (paradoks – rzadko jada/my słodkie naleśniki), zatem trzeba było ukręcić na poczekaniu takie oto danko.

 

 

 

Co zgarniamy?

na ciasto:

mąkę

mleko

jajko

odrobinę oleju

sól

smalec lub słoninę do smarowania patelni

na wkładkę:

jogurt naturalny

odrobinę gęstej śmietany w stylu creme fraiche (nasze 36%)

kilka mandarynek (oby bezpestkowych)

miód wielokwiatowy

orzechy, np. włoskie

odrobinę cynamonu

cukier

 

I jedziemy:

Robimy ciasto na naleśniki i smażymy cholerstwo. Potem kroimy na maleńkie kawałeczki mandarynki. Zapewne pójdzie z nich sok, zatem lepiej robić to w miseczce. Pokrojone mandarynki wrzucamy do miski, gdzie już znajduje się jogurt naturalny i odrobina gęstej śmietany. Dodajemy do tego posiekane orzechy i tak ze dwie łyżki miodu. Miąchamy i następnie leciutko dosładzamy (jeśli mandarynki były nie za bardzo), oraz dajemy ociupinkę cynamonu. I naprawdę ociupinkę, bo to tylko lekko przyprawić trzeba a nie zawalić wszystko cynamonowym faszyzmem… 😉

Nakładamy w naleśniory, zwijamy, odkładamy na troszkę do lodówki. I jazda! 😉

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...