Camembertowa kolacyjka

camembert smażonyBo my generalnie to jemy zdrowo i smacznie i dietetycznie. Dlatego też regularnie zdarza nam się na kolację załatwić sobie trochę tzw. łódeczek oraz panierowany camembert. Nie ma co ukrywać, że takie mało kaloryczne i leciutkie danie w okolicach godziny 23 dobrze wpływa na wieczorny nastrój (bo przecież noc dopiero się zaczyna).

 

 

 

Co ogarniamy?

krążek naturalnego sera Camembert

jajko

bułka tarta

a także do dodatków:

ziemniaków kilka 😉

żurawinka

majonez bądź jakiś dip ziołowy

olej lub oliwa do smażenia

 

I jedziemy:

Jak można się domyślić to danie jest wręcz debilnie proste w założeniach, niestety bez odpowiedniego podejścia – niemal niewykonalne. Krążek sera kroimy wzdłuż (bo z reguły rzeczony krążek jest jednak deczko za gruby). Następnie maczamy go w rozbełtanym jajku, potem bułce tartej. Potem znowu jajku i znowu bułce tartej. Można jeszcze raz, ważne żeby panierka była dość gruba, bo inaczej nici z serka. Wrzucamy go na gorący olej czy oliwę i smażymy z obu stron, aż będzie miękki, ale nie zdąży się wylać przez panierkę (dlatego ma być taka gruba). W międzyczasie na drugiej patelni powinny się już dosmażać łódeczki. Ważne żeby cały interes podać na gorąco, bo co to za przyjemność jeść zimny ser…

 

Wykładamy ser, łódeczki obok kleksa naszego dipu albo majonezu (bo Keira to tylko majonez ;)). Na serku kładziemy sporą łychę żurawiny, jeśli uwielbiamy żurawinę. Jeśli nie, to tylko małą łychę. I wsuwamy, bo już prawie jedenasta w nocy…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Kartena

    Wow,tego przepisu nie znałam.W sensie koncepcji z tym dipem:)Zawsze klasycznie ,panierka zurawina itp..A jakiego sera uzylas ?Jakis konkretnie ?Jest ich pelno na rynku..Ja na przyklad od popularnego presidetna lubie bardziej ten Camembert za 5tke z Lidla..Duzo,duzo smaczniejszy jest.

    • UżyłEM 😉 Jestem gotującym samcem. 😉 Szczerze mówiąc w Polsce nie ma kolosalnej różnicy między camembertami (chyba, że dobry z importu), więc kupuję z Carrefoura za 3 zł… Lidlowy też ok. President – znacznie przereklamowane, Mnich – trochę mniej, ale też bez rewelacji.