Roladki schabowe wypchane serem i cebulą

 Co by tu nie gadać, schabik dobra rzecz. Zwłaszcza, gdy schabik od teściowej darowany. Jak widać żyję, zatem proszę tu nie pokpiwać. Co ze schabem można zrobić? Wiela rzeczy, ale mnie coś naszło na roladki. Nakląłem się co moje, ale wyszły tak, że próba kontrolna wciągnęła tyłkiem prześcieradło.

 

 

 

Czego nam trzeba?

schabu – tyle ile trzeba 😉

mleko

rozmaryn, tymianek

kilka ząbków czosnku

ser żółty

dwie cebule

mąka

pieprz czarny, sól

olej i masło do smażenia

 

I jedziemy:

Zanim w ogóle się pobawimy, trzeba rozprawić się ze schabem. Kroimy go zatem na plasterki, które dość intensywnie rozbijamy tłuczkiem (w moim przypadku tłuczek był przepięknym serpentynitem… ;)). Można podłożyć folię, żeby nie zmiażdżyć włókien jeśli nie kontrolujemy pary w łapie. Rozbity schab nacieramy czosnkiem, tymiankiem i rozmarynem, lekko pieprzymy, solimy i wkładamy dość delikatnie do michy z mlekiem. Odkładamy do lodówki na minimum godzinkę.

 

W międzyczasie kroimy w małą kostkę ze dwa ząbki czosnku i wrzucamy na roztopione w rondlu masło. Gdy nam czosnek pięknie puści co trzeba, dokładamy posiekaną w drobną kostkę cebulę. Solimy i przykrywamy, by się mocno zeszkliła. Następnie lekko pieprzymy i dusimy jeszcze kilka minut. Gdy nam się dość ładnie już cebula rozciapcia, zdejmujemy rondel z ognia. Gdy chwilkę przestygnie, ale jeszcze będzie ciepłe dodajemy starty żółty ser i miąchamy energicznie, aby ser był dobrze rozprowadzony po całym interesie.

 

Nadchodzi zatem trzeci międzyczas. Wyjmujemy z lodówki schab, odlewamy z michy farfocelki. Teraz grzecznie kładziemy nieco cebulowo-serowego farszu, zwijamy roladkę, spinamy wykałaczkami, obtaczamy lekko w mące i BACH! Na gorący olej. To samo z innymi. Gdyby nam się nieco sera wylało na patelnię – nie przejmować się, tylko ew. zebrać, co by się nie spalił. Smażymy roladki aż będą gotowe (uwielbiam ten interwał). Podawać możemy same, z pieczonym ziemniaczkiem, albo starą babą – co kto lubi. Zdrowia!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • LeClerc

    Zgodnie z zasadami sztuki grupa kontrolna to ta, która schabu NIE jadła;-P Chociaż pewnie wytknęła Ci to już Twoja grupa eksperymentalna, którą niniejszym pozdrawiam:-)

  • Anonim

    Stary, błędu nie ma! Jak próba kontrolna wciągnęła dupą prześcieradło, to pomyśl co się stało z eksperymentalną. W sumie powinienem dodać „nawet”, bo tak faktycznie jest nieco niejasne.