Kolokithokeftedes, czyli „przeczytajcie to 3x szybciej, barbaroi!”

 No nie ukrywajmy, na języku greckim można połamać sobie język (mówi to ten, co się ostatnio chińskiego uczy…). Ale za to jaką Grecy mają kuchnię! O, to jest inna sprawa. Dziś zatem dość lekko, czyli placuszki z cukinii i sera feta, zwane „kolokithokeftedes”. Gdy czwarty raz już zapisuję tę nazwę, zaczynam powoli zapamiętywać jak to się mówi…

 

 

 

Co potrzebujemy?

na placuszki:

dwie cukinie

cebulę

jajko

bułkę tartą

10 dag sera żółtego

10-15 dag sera feta

zioła i przyprawy wszelakie

na sos:

jogurt grecki

3 ząbki czosnku

zioła i przyprawy wszelakie

 

I jedziemy:

Cukinie myjemy, po czym ścieramy na tarce, solimy i odstawiamy na pół godziny, niechże sok puści. W tym czasie możemy zrobić sosik. Opakowanie jogurtu greckiego wrzucamy do miseczki, do tego trzy (albo i cztery jak mamy pod domem jakieś gniazdo wąpierzy!) zmiażdżone ząbki czosnku, odrobinka soli, pieprzu, nieco tzw. „ziół prowansalskich” i (też) tzw. „czosnku staropolskiego”. Miąchamy dokładnie i wkładamy do lodówy co by się spokojnie przegryzało.

 

W międzyczasie cukinia powinna już puścić soki. Odsączamy dokładnie, ale to dokładnie! Na tarce na maleńkich oczkach ścieramy cebulę i bęc – do naszej cukinii. Dalej wrzucamy do niej 10 dag startego na małych oczkach żółtego sera (ostry będzie ok). Do tego 10-15 dag sera fet… znaczy, favita, dokładnie to mieszamy (żeby nie było grudek fety, no!). Wbijamy jedno jajko i rozrabiamy ładnie dalej, zaś następnie dosypujemy tak pół do trzech czwartych szklanki bułki tartej. Generalnie ja szklanki mam w dupie, po prostu sypię stopniowo bułkę tartą, dopóki nie widzę, że ciasto ma już taką konsystencję że się nie rozleci na patelni. Ale nerdy niech sypią co najmniej 1/2 szklanki. Gdy już wypaćkamy ciasto, czas leciutko posolić, popieprzyć i dodać zioła wedle uznania (w moim przypadku odrobinka czosnku, cebulki prowansalskich). Teoretycznie powinniśmy też ciepnąć nieco mięty, ale akurat w domu nie miałem. Kto ma, niech da, byle nie przesadzić!

Formujemy małe, ale to MAŁE placuszki, możemy obtoczyć w bułce tartej (lepiej trzymają wtedy) i bach! Na patelnię, na której już buzuje gorący olej/oliwa. Gdy wszystko usmażymy, możemy wpierniczać od razu, albo i zostawić – na zimno smakują tak samo doskonale.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...