Ciasteczka „Zut!”

 Mała glosa, a nawet dwie. Mój dobry kolega z Krakowa zwykł mawiać „ze słodyczy najbardziej lubię salceson i golonkę”. Druga  sprawa to nazwa ciasteczek. Nie wiedziałem jak je nazwać, a że są na wiadomym cieście, to sprawa nagle się rozwiązała. „Zut” to po francusku takie coś w stylu „kurczę”, tzn. lekkie przekleństwo. W I klasie liceum bardzo zaaferowana pani od francuskiego objaśniła Przyszłości Narodu co to słowo znaczy. Przyszłość Narodu jednakże nie była zbyt rozbawiona, głównie dlatego, że wcześniej sikała po korytarzach z niebywale zabawnego faktu pisania na każdej lekcji „Aujourd’hui”, no a przy okazji – każdy już ogarnął sobie „merde”. Po latach stwierdziłem, że trzeba to niecodeniane „zut” jakoś wynieść na piedestał, stąd nazwa. A same ciastka? Hehe…

 

Co potrzebujemy?

dwa płaty ciasta francuskiego (które rozmrażamy)

troszkę cebuli (jedna duża lub dwie małe ;))

boczku

pieczarek

pieprz czarny

paprykę słodką&ostrą

 

I jedziemy:

No filozofii to tu wielkiej nie ma… Wrzucamy boczek do rondelka (można wcześniej rozpuścić kapkę tłuszczu, gdyby boczek był nietentego), obsmażamy, potem w rondlu ląduje cebula pokrojona w małą kostkę. Lekko solimy, żeby cebula „puściła”, szklimy, dusimy moment i dorzucamy pieczarki. Znowuż odrobinkę solimy, gdy pieczarki puszczą, sypiemy dość przerażającą ilość pieprzu, zestawiamy z ognia, paprykujemy, podlewamy łyżką wody, wstawiamy i dusimy jeszcze chwilkę. Odstawiamy.

Ciasto możemy troszkę rozwałkować na nieco cieńszy płat, potem kroimy je w kwadraty i na każdym kwadracie kładziemy trochę farszu (dobrze jakby był lekko chłodny;)). Zapiekamy przez jakieś 10-15 minut w piekarniku i wsuwamy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Robiłyśmy wersję zbliżoną z siostrą kiedyś, tyle że z francuza wycinałyśmy kółeczka, łyżkę farszu do środka, lepiłyśmy z tego następnie pierożki – i do pieca. A na wierzchu gruba sól i ziarna kminku, jeśli niekminkojada pod ręką nie było.

    Zawartość – klasycznie, nawinie 😉 – mogą być pieczarki, inne podduszone warzywa, mięso z rosołu zmielone czy nawet surowe zsiekane i po swojemu przyprawione – no co się nawinie i do łba przyjdzie, byle nie bylo za mokre – ale na to są sposoby – choćby bułą tarta labo gotowany ziemniak. Błogosławione płaty ciasta francuskiego w sklepowych lodówkach 😛

  • Chimek

    Dokładnie – kasa wpływa jutro, a dzisiaj też trzeba coś zjeść, więc jak zjeść to chociaż fajnie. ;>

    I w sumie racja, zapomniałem, można kminku dodać, a mi wyleciało z głowy że ostatnio kupiłem… Nie chciałem zawijać, bo mi jakoś się tak ubrdało żeby farsz było widać.