Spaghetti Imielińskie

Zanim przejdziemy do sedna sprawy, czyli samego przepisu, należy się wam kilka słów wyjaśnienia. Otóż Spaghetti Imielińskie jest osobistą wariacją na temat klasycznej formy tego makaronu z sosem bolońskim. Nazwa zaś także ma swoją historię – zaczynaliśmy wtedy nasze bytowanie w Warszawie i składało się na to kilka elementów. Brak pieniędzy, mini-tesco niedaleko oraz ósme piętro wieżowca na Imielinie to najważniejsze z nich. Jest to danie, które dwójce dorosłych osób, w tym jednemu żarłokowi starczało na dwa dni. Pierwotny przepis, jak wszystko, nieco wyewoluował, ale koncepcja pozostała ta sama. Do rzeczy zatem. Od razu mówię, nie boczyć się, bo to jest naprawdę świetne żarcie.

Co potrzebujemy?

najtańsze spaghetti

parówki Indykpol (tradycyjne, pikantne, z serem)

oliwki

ser żółty

pomidory „Podravka”

 

I jedziemy:

Sam proces robienia spaghetti nie wymaga specjalnego opisu – gotujemy makaron, podsmażamy pokrojone w plasterki parówki, a gdy makaron jest ugotowany, wrzucamy do niego parówki (najlepiej żeby był to spory gar), pokrojone oliwki, no i naturalnie pomidory. Jeśli ktoś czuje przypływ gejozy może dodać oregano i bazylii, ale nie trzeba, bo pomidory są zwykle i tak dość aromatyczne (i to bez umami!). Wymieszać, dowalić żółtego sera, jeszcze wymieszać (bo po co się z serem potem męczyć?) i takie wielkogarowe danie jest na dwa dni.

Szczerze polecam, jakby ktoś miał cięższe dni. 😉

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...